A tak chwalili feministyczny rząd Finlandii. Absurdalne i nieudolne działania w sprawie koronawirusa

Premier Finlandii Sanna Marin. Foto: PAP/EPA
Premier Finlandii Sanna Marin. Foto: PAP/EPA

Możliwość zrobienia testu na koronawirusa o wiele cięższa niż w Polsce i zakaz zgromadzeń powyżej 500 osób na podstawie przeczucia pani premier. To nie skecz Monty’ego Python’a, ale teraźniejszość w Finlandii. Wszystko dzięki niedawno zachwalanemu „pierwszemu całkowicie kobiecemu” rządowi tego kraju. Tymczasem feministyczny rząd Finlandii po prostu koncertowo zawala sprawę.

Feministyczny rząd Finlandii nie daje rady z koronawirusem. Obecnie w zamieszkałym przez 5,5 mln osób kraju potwierdzono 321 przypadków zachorowań na Covid-19. To więcej, niż w wielokrotnie liczebniejszej i gęściej zaludnionej Polsce.

„Helsinki Times” zauważa, że liczba potwierdzonych zarażeń w Finlandii jest „prawdopodobnie mocno niedoszacowana”, ponieważ istnieją niezwykle rygorystyczne przepisy dotyczące tego, komu można wykonać test na koronawirusa.

Zaledwie kilka tygodni temu fińska premier Sanna Marin […] ogłosiła, że w Finlandii nie ma epidemii i nie trzeba nic robić. […] W ubiegły czwartek ci sami ministrowie weszli ponownie w tej samej kolejności, aby ogłosić, że teraz nie można zatrzymać epidemii w Finlandii, a jedynie spowolnić jej rozwój – czytamy na helsinkitimes.fi.

To, co najbardziej rzuca się w oczy, to decyzja premier Marin o zakazie zgromadzeń publicznych. Rząd zakazuje zebrania się więcej, niż 500 osób na wydarzeniu. Dopytywana przez dziennikarzy o to, na jakiej podstawie ustalono taką liczbę, nie odpowiedziała wprost. Jednak z całości wypowiedzi wynikało, że „takie ma przeczucie” (sic!).

Ponadto rząd po prostu odczytywał komunikaty swoich doradców, nieraz „nie do końca go rozumiejąc”. Odpowiedzialność za wszelkie decyzje przekazywano poszczególnym szkołom, pracodawcom oraz zwykłym obywatelom.

Również absurdalne są niezwykle restrykcyjne przepisy dotyczące testu na obecność koronawirusa. Aby móc go przejść, potrzeba… zgody dwóch specjalistów ds. chorób zakaźnych.

W kraju jest tylko około 100 konsultantów ds. chorób zakaźnych. Wszyscy oni mają lepsze rzeczy do zrobienia w tej sytuacji, podobnie jak lekarze rodzinni – zaznacza portal helsinkitimes.fi.

Rząd wysłał też tradycyjną pocztą informację do każdego gospodarstwa domowego w kraju na temat koronawirusa. Nie było tam nic odkrywczego, a jedynie obecny stan wiedzy na ten temat. W dobie Internetu było to bezużyteczne, ponieważ zanim poczta dotarła, sytuacja znacznie się zmieniła od tego czasu.

Źródło: helsinkitimes.fi

Comments are closed.