Większość linii lotniczych zbankrutuje. Przygnębiający raport

Z powodu koronawirusa samoloty są uziemione, a wielu liniom lotniczym grozi bankructwo.
Z powodu koronawirusa samoloty są uziemione, a wielu liniom lotniczym grozi bankructwo. (Fot. Miguel Ángel Sanz/ Unsplash)

W ciągu najbliższych dwóch miesięcy większość linii lotniczych na świecie zbankrutuje – przewidują analitycy CAPA, czołowej agencji branży turystycznej i lotniczej.

Wpływ koronawirusa na te branże będzie katastrofalny i nieodwracalny przez następne kilka lat. Większość flot samolotowych jest uziemionych, a te, które jeszcze latają, notują bardzo niskie obłożenie.

Wiele krajów zamknęło swoje granice, a co za tym idzie i przestrzeń powietrzną, zezwalając wyłącznie na loty czarterowe sprowadzające rodaków do kraju.

Nikt nie wie, jak długo potrwa zastój. Wiele wskazuje jednak na to, że obostrzenia będą jeszcze trwać i trwać. A kiedy już się skończą, to sporo czasu upłynie, zanim ludzie ponownie zechcą – i będą mogli – ruszyć w świat.

Eksperci z CAPA wskazują, że rezerwy gotówkowe linii lotniczych wyczerpują się. Nie widzą również współpracy pomiędzy państwami, by wypracować skuteczne rozwiązanie tej arcytrudnej sytuacji.

Aktualnie linie lotnicze zajmują się zasadniczo wyłącznie odwoływaniem rezerwacji. Latają tam, gdzie jeszcze mogą, czyli np. pomiędzy Wielką Brytanią a Niemcami. Lotów zabroniły Włochy, Malta, Węgry, Czechy, Słowacja, Austria, Grecja, Maroko, Hiszpania, Portugalia, Dania, Polska, Norwegia i Cypr. USA nie wpuszcza samolotów z Europy. To tylko najważniejsze przykłady.

Obłożenie pasażerskie w kwietniu i maju spadnie o 80 proc. Analitycy z CAPA przewidują, że upadnie większość linii lotniczych. Ile dokładnie? Tego nie wiadomo, bo nie wiadomo, kiedy przestrzeń powietrzna zostanie otwarta. Najczarniejsze scenariusze wskazują jednak, że zbankrutuje nawet 90 proc. linii.

To potężny cios nie tylko w branżę lotniczą, ale i każdą, która czerpie z niej korzyści. W pierwszej kolejności na bruk polecą oczywiście pracownicy danych linii. W dalszej kolejności trzeba będzie zwolnić znaczną część obsługi lotnisk. Nie zarobią też przewoźnicy, którzy dowożą pasażerów do portów lotniczych. Spadnie obłożenie hoteli, kurortów, a więc nie potrzebni będą kucharze, kelnerzy, czy pokojówki.

Gdy pandemia koronawirusa już się skończy, wszyscy obudzą się w nowej rzeczywistości.

2 KOMENTARZE

  1. Masowe zwolnienia… Znaczy się,w tym roku będzie sporo chętnych rodzimych miastowych czarnoszyjców do zbioru jagów i owoców za półdarmo.Miodzio!

Comments are closed.