Francuscy lekarze obawiają się hekatomby wśród pracowników służby zdrowia. Oskarżają rząd o gigantyczne zaniedbania

Badanie na w Uniwersyteckim Szpitalu w Bordeaux. Zdjęcie: EPA/CAROLINE BLUMBERG Dostawca: PAP/EPA.
Zdj. ilustr. Badanie na obecność koronawirusa w Uniwersyteckim Szpitalu w Bordeaux. Zdjęcie: EPA/CAROLINE BLUMBERG Dostawca: PAP/EPA.

Co najmniej dwóch lekarzy zmarło we Francji na Covid-19. W poniedziałkowym „Le Monde” prezes Federacji Lekarzy Francji wyraża obawę, że może nastąpić „hekatomba” pracowników służby zdrowia z powodu braku sprzętu ochronnego, co jeszcze bardziej pogorszy sytuację w szpitalach.

Szpital uniwersytecki w Dijon w Burgundii ogłosił, że w niedzielę zmarł tam leczony od dwóch tygodni ginekolog, zakażony najprawdopodobniej przez pacjentkę.

Tego samego dnia rodzina poinformowała o śmierci 67-letniego lekarza pogotowia ratunkowego z Compiegne.

– To bardzo niepokojące, gdyż o ile wiemy nie miał on innych problemów zdrowotnych – cytuje „Le Monde” związkowca z tego szpitala, który dodaje, że „należy się spodziewać kolejnych zgonów wśród personelu medycznego”.

W wypowiedziach radiowych lekarze, pielęgniarki i salowe oburzają się na brak maseczek, co zmusza ich do pracy bez podstawowego zabezpieczenia. „Le Monde” przywołuje prezesa Federacji Lekarzy Francji, Jean-Paul Hamona, który jest „wściekły, że Francja zmuszona jest do uprawiania „medycyny katastrofy„.

Hamon winę za zaistniałą sytuację przypisuje władzy, która „okazała się poniżej wszystkiego” i zapowiada, że trzeba będzie ją z tego rozliczyć.

Z kolei Bruno Grandbastien, prezes francuskiego towarzystwa higieny szpitalnej (SF2H) twierdzi, że nastąpiła transmisja wirusa na personel medyczny na dużą skalę. – Zdezorganizowało to całkowicie system opieki zdrowotnej i przyczyniło się do rozszerzenia epidemii”, a „w kilku regionach system już trzeszczy w szwach” – cytuje jego słowa dziennik.

Ministerstwo zdrowia nie podaje, ilu lekarzy zachorowało z powodu koronawirusa. Jerome Salomon, dyrektor generalny w Ministerstwie Zdrowia, ogłaszający co wieczór statystyki zachorowań, przyznał w niedzielę, że „nie jest pewien, czy szczegółowe wyliczanie personelu medycznego zakażonego koronawirusem to dobry pomysł”.

Jak wynika z danych ogłaszanych przez szpitale w regionie paryskim zakażonych jest 345 pracowników, w Strasburgu jest ich 238. „Dwa razy więcej niż przed kilkoma dniami, a większość wciąż pracuje” – czytamy w „Le Monde”.

PAP

2 KOMENTARZE

  1. Jerome Salomon czyli żyd. Faktycznie, nie czas ukazywać zaniedbania żydowskich macherów :-)

  2. Tacy lekarze.Lekarz we Francji kazal zarazonej koronawirusem(Polce) przyjsc po zwolnienie do gabinetu.tak jakby netem nie mozna bylo przeslac.No i musiala odwiedzic przychodnie .Spotkala tam czekajacych jeszcze zdrowych pacjentow;)

Comments are closed.