Kolejny dowód na to, że w „wielokulturowym” społeczeństwie nic się udać nie może

Klasa w szkole. Źródło: Pixabay
Klasa w szkole. Źródło: Pixabay

Od momentu wprowadzenia „aresztu domowego” we Francji ukazały się wszystkie negatywne strony „ubogaconego” wielokulturowością społeczeństwa. Trudności z egzekwowaniem ładu i bezpieczeństwa, przestrzegania przepisów, z postawami obywatelskimi. To jednak tylko zewnętrzne oznaki problemu, który jest najbardziej widoczny w tzw. „wrażliwych dzielnicach” pełnych imigrantów…

Policja niezbyt chętnie takie dzielnice patroluje. Zwracanie uwagi kończy się zresztą często agresją, a w najlepszym wypadku kontr-pouczeniem, że to nie funkcjonariusz będzie decydował, a wszystko jest i tak w rękach Allacha.

Najnowszy przykład do czego prowadzi „ubogacenie kulturowe” to załamanie się na niektórych terytoriach Francji zdalnego nauczania dzieci. Podobnie jak w Polsce, wprowadzono tu lekcje przez internet. Nauczyciele przeżyli jednak szok.

W pewnych dzielnicach nawet normalnie istniały problemy z egzekwowaniem spełniania regularnie obowiązku szkolnego. Teraz w niektórych dzielnicach np. departamentu Seine-Saint-Denis na platformie e-nauczania nie pojawiło się od 30 do 40% uczniów.

Nauczyciele starają się ich mobilizować różnymi metodami. Niewiele pomaga. Podobne wieści nadchodzą z innych regionów. Nauczyciel z Marsylii, który ma pod swoim nadzorem nauczanie internetowe 75 uczniów, mówi, że skontaktowało się z nim… 10.

Ministerstwo prosi, żeby nauczyciele starali się mobilizować uczniów np. telefonicznie, ale nie wiele to pomaga. Uczniowie teoretycznie mają wrócić do szkół na początku maja, jeśli epidemia się do tego czasu skończy. Nauczyciele uważają, że nawet jeśli się to uda, dla wielu uczniów będzie za późno, a strat odrobić się nie da.

Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, od deprecjacji szkoły, po np. problemy części uczniów środowiska imigranckiego z pisaniem, a nawet czytaniem, także z rozumieniem instrukcji i poleceń nauczyciela.

Poza tym kształcenie na odległość nie jest dla wszystkich. Radę dają sobie tylko najlepsi uczniowie, a przepaść poziomu w klasach raczej się po okresie kwarantanny pogłębi. Jeśli szkoła miała spełniać funkcje integracyjne, to e-szkoła wszystkie różnice i problemy wydobyła na powierzchnię.

Już teraz minister edukacji Jean-Michel Blanquer obiecuje bezpłatne „moduły wsparcia” (korepetycje) , ale po… kryzysie. Niektórym jednak koncepcja zdalnego nauczania przypadła do gustu. Świadczy o tym np. poniższy tweet, w którym autor „raistowsko” cieszy się, że białe dzieci przestaną być np. nękane w szkole:

Źródło: France Info

Comments are closed.