
Zamykanie małżeństw razem w domach na stałe 24/24 okazuje się niebezpieczne. Na ten temat pojawiło się już mnóstwo żarów i memów. Coś musi być jednak na rzeczy…
Zakazano właśnie sprzedaży alkoholu we francuskim departamencie Aisne, bo tamtejszy prefekt uznał, że staje się on detonatorem zjawisk „przemocy w rodzinach”. Ciekawe jakie jeszcze uzasadnienia są w stanie wymyślić biurokraci?
Prefekt, który sam pochodzi z Libanu, uznał, że przemoc w rodzinie może być konsekwencją nadmiernego spożywania alkoholu. Zwłaszcza w czasie powszechnej kwarantanny Francuzów, którzy muszą siedzieć w domach. Prefekt Ziad Khoury wydał więc zakaz sprzedaży alkoholu w całym departamencie.
Francuzi s a oburzeni za wykorzystywanie koronawirusa od ingerencji w ich prywatne życie, w dodatku domowe. Swoją drogą, nie wiem, czy prefekt zdaje sobie sprawę, co może uczynić z alkoholikiem odebranie mu butelki, ale być może sprawy do końca nie przemyślał.
Konsekwencje pozamykania ludzi w domach są nadal trudno przewidywalne. Miało się rodzić więcej dzieci, a tu grozi, że przybędzie rozwodów.