Zabił 87-letnią babcię nożem. Potem rzucił się na uzbrojonych policjantów

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
REKLAMA

Karol D. zabił swoją babcię i zaatakował policjantów nożem. Czy uniknie dożywotniego więzienia?

30-letni Karol D. to nożownik z Suchedniowa, o którym było głośno pod koniec ub. roku. Teraz biegli mają ustalić, czy mężczyzna był poczytalny.

To wstrząsającej zbrodni doszło w jednym z bloków w tej niewielkiej miejscowości. Do mieszkania przyjechali policjanci, którzy otrzymali zgłoszenie o rodzinnej awanturze.

REKLAMA

Jednak to co ukazało się ich oczom przeszło ich najgorsze wyobrażenia. Gdy funkcjonariusze weszli do mieszkania zobaczyli, że 30-latek zaciągnął do łazienki swoją 87-letnią babcię i poderżnął jej szyję.

W chwili wejście policjantów do mieszkania kobieta się wykrwawiała. Natomiast na widok funkcjonariuszy Karol D. rzucił się na nich z nożem, raniąc lekko jednego z nich.

Funkcjonariusze zareagowali błyskawicznie i sięgnęli po broń. D. został ranny w rękę i obezwładniony. Kobiety nie udało się uratować.

Teraz, kilka miesięcy od morderstwa D. zostanie wysłany na obserwację sądowo-psychiatryczną. Biegli sprawdzą i ocenią, czy 30-latek był poczytalny w chwili dokonywania przestępstw.

– Wystąpiliśmy do sądu o przeprowadzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Sąd okręgowy prawomocnie ją zarządził, wpłynęło już do nas pisemne postanowienie, które przesłaliśmy do Krakowa (do szpitala przy areszcie śledczym przy ul. Montelupich – red.). Musimy liczyć się z kolejkami, dlatego nie wiemy jeszcze, kiedy obserwacja się zacznie – powiedział szef Prokuratury Rejonowej w Skarżysku-Kamiennej Tomasz Rurarz.

Karol D. przebywa obecnie w szpitalu przy krakowskim areszcie, gdzie odbywa leczenie po postrzale. Prokuratura postawiła D. dwa zarzuty: zabójstwa 87-latki oraz czynnej napaści na funkcjonariuszy policji i zmuszania ich przemocą, przy użyciu noża, do zaniechania czynności służbowych.

Śledczy czekają na wyniki, które wykażą, czy mężczyzna w chwili ataku i zabójstwa był pod wpływem narkotyków.

Źródło: GW

REKLAMA