Rozpad Belgii? Walończycy i Flamandowie kłócą się o dystrybucję masek

Belgia. Bruksela. patrol żołnierzy. Foto: PAP/EPA
Belgia. Bruksela. patrol żołnierzy. Foto: PAP/EPA

Epidemia koronawirusa pokazała nierówności pomiędzy regionami flamandzkimi a francuskojęzyczną Walonią. Poszło o dystrybucję masek FPP2. Belgia jest ciężko dotknięta kryzysem zdrowotnym, daje o sobie znać brak materiałów ochronnych i takie historie urastają do miary dużych problemów.

Z 73 200 masek FFP2, które Belgia otrzymała 24 marca tylko 4 800 zostało przeznaczonych dla Walonów. Cała reszta trafi do Flandrii. Tymczasem wszystkie szpitale, personel medyczny i personel pielęgniarski krzyczą głośno już od początku kryzysu koronawirusa o niedoborach środków ochronnych.

Maski ochronne typu FFP2 to artykuł pierwszej potrzeby. Pozwala bezpiecznie zajmować się pacjentami zarażonymi Covid-19. Przesyłka 73 200 masek tego typu dotarła 24 marca do Bierset. Ładunek przewieziono do koszar wojskowych Peutie, skąd sprzęt jest rozwożony wg ustalonego klucza do poszczególnych szpitali, klinik, remiz straży pożarnej, na posterunki policji, czy do laboratoriów.

Szybko jednak ów „klucz” dystrybucji okazał się dość „osobliwy” – jak pisze belgijski „Le Soir”. Wśród odbiorców są też firmy prywatne. Tłumaczą, że złożyły zamówienie, bo chcą chronić swoich pracowników. Rzecz chwalebna, ale pod prąd priorytetom.

W dodatku wyszły na jaw nierówności podziału masek pomiędzy społeczności Walonów i Flamandów, a korzyść społeczności niderlandzkojęzycznej. Z 73 200 masek FFP2 tylko 4800 przeznaczono dla szpitali walońskich. Temat ten trafił dzisiaj nawet pod obrady parlamentu. Wygląda na to, że wzajemne animozje w czasach zarazy tylko się pogłębiają. Tym bardzie, że Flamandowie uważają, że to Walończycy bywają uprzywilejowani częściej.

Źródło: Le Soir.be