Statek, który był symbolem epidemii koronawirusa opuścił port

Pasażerowie Diamond Princess zeszli na ląd po przebytej kwarantannie. Foto: print screen z YouTube/CBC News
Pasażerowie Diamond Princess zeszli na ląd po przebytej kwarantannie. Foto: print screen z YouTube/CBC News

„Diamond Princess” opuścił port w Jokohamie. Dzięki niemu wiemy sporo na temat SARS-CoV-2.

Wycieczkowiec „Diamond Princess” stał się symbolem epidemii koronowirusa w czasach, gdy choroba była obecna głównie w Azji.

Wypłynął z Jokohamy 20 stycznia, z pasażerami z ponad 50 krajów świata na pokładzie. Dramat pasażerów i załogi rozpoczął się, kiedy zachorował jeden z pasażerów, 80 letni obywatel Chin.

25 stycznia opuścił on pokład „Diamond Princess” w trakcie postoju w Hongkongu. Jak się później okazało, był zarażony wirusem SARS-CoV-2.

3 lutego, po powrocie do portu w Jokohamie, japońskie władze nakazały objęcie wszystkich pasażerów i członków załogi obowiązkową dwutygodniową kwarantanną.

Od tego czasu informacje ze statku codziennie trafiły do mediów w miarę, jak coraz więcej osób na pokładzie było zarażonych. Ostatni pasażerowie „Diamond Princess” zeszli na ląd dopiero 1 marca.

Dzisiaj, po ponad 2 miesiącach spędzonych w porcie, wycieczkowiec odcumował od nabrzeża. W Jokohamie uzupełni zapasy, po czym ma udać się do portu w Kobe. Pierwszy rejs po przebyciu kwarantanny, pływającej pod brytyjską banderą „Diamond Princess”, zaplanowano na 16 maja.

Wiedza na temat wirusa SARS-CoV-2

Testom na obecność koronawirusa poddano wszystkich, czyli 3 711 pasażerów oraz członków załogi, którzy znajdowali się na pokładzie „Diamond Princess”.

Dzięki temu można prześledzić, jak rozwijała się choroba w tym specyficznym, zamkniętym w stosunkowo niewielkim obszarze, środowisku.

Wycieczkowce to właściwie małe pływające miasta o dużym zagęszczeniu mieszkańców, którzy w trakcie rejsów żyją w kabinach, ale spotykają się bardzo często w trakcie posiłków, przemieszczając się czy korzystając z atrakcji, jakie znajdują się na tego typu statkach.

Co więcej, nawet po tym gdy statek zacumowano przy nabrzeżu w porcie w Jokohamie, a pasażerowie zostali odizolowani, w kabinach nadal znajdowali się w bliskim kontakcie.

Kentaro Iwata, profesor na wydziale chorób zakaźnych japońskiego Uniwersytetu Kobe, który odwiedził wycieczkowiec informował, że wprowadzone na statku środki ostrożności nie prowadziły wcale do oddzielenia chorych od zdrowych pasażerów.

Trudno też ocenić rolę systemów wentylacji i klimatyzacji wycieczkowca w dalszym rozprzestrzenianiu się choroby.

Testy na koronawirusa potwierdziły jego obecność u 712 osób. Oznacza to, iż SARS-CoV-2 zainfekował 19,2 proc. osób znajdujących się na pokładzie. To stosunkowo niedużo, biorąc pod uwagę panujące tam warunki.

10 osób zmarło w wyniku wywołanej infekcją koronawirusa choroby COVID-19. Oznacza to, że wskaźnik śmiertelności w tej populacji wyniósł 2,6 promila.

Jeżeli odniesiemy go jedynie do osób zarażonych wynosi on 1,4 proc., co także jest zaskakująco małą liczbą w porównaniu do danych z innych stron świata.

Do tej pory wyzdrowiało 597 osób. 105 osób wciąż jest chorych, a 15 z nich jest w stanie ciężkim. Ostateczne obliczenia można będzie przeprowadzić dopiero po tym gdy wszystkie zarażone osoby przestaną chorować.

Zmiany wskazujące na zapalenie płuc

Wyniki badań z wykorzystaniem tomografii komputerowej opublikowane w piśmie „Radiology” ujawniły, że wśród próby 112 osób zarażonych na statku w wieku od 25 do 93 lat, u których potwierdzono obecność koronawirusa, 73 proc. nie miało żadnych objawów klinicznych. Mimo tego u 54 proc. z nich zarejestrowano zamiany wskazujące na zapalenie płuc.

Większość osób, które zmarły, stanowią osoby starsze. Potwierdza to statystyki z innych krajów, według których osoby z tej grupy wiekowej są najbardziej narażone na śmierć w wyniku infekcji wirusem SARS-CoV-2.