
Sąd obniżył karę dla Artura W. Mężczyzna brutalnie zabił swoją 20-letnią przyjaciółkę.
32-letni Artur W. nie spędzi w więzieniu reszty swojego życia. Sąd Apelacyjny w Łodzi obniżył mu karę z dożywocia na 25 lat odsiadki.
Wyrok jest prawomocny, a W. będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze opuszczenie więzienia po 20 latach. To właśnie on odpowiada za głośne morderstwo 20-latki na Teofilowie w Łodzi.
Do morderstwa kobiety doszło w sierpniu 2017 roku. Według „Dziennika Łódzkiego” była to jedna z najgłośniejszych spraw minionego 30-lecia w Łodzi.
20-latka z Zduńskiej Woli pojechała do Łodzi w towarzystwie poznanego niedawno Arturem W. Towarzyszył im 2,5-roczny syn kobiety.
Po dwóch dniach mężczyzna odwiózł dziecko do rodziców kobiety, twierdząc, że ona sama źle się poczuła i musiała zostać w Łodzi. Jednak kontakt się z nim urwał, a zaniepokojona rodzina zaalarmowała policję.
Policja odnalazła ciało 20-latki pod koniec sierpnia. Była skrępowana i schowana w wersalce w mieszkaniu wynajmowanym przez Artura W.
Ciało kobiety było w stanie rozkładu. Natomiast sekcja zwłok wykazała, że doszło do uduszenia.
Nadzór nad śledztwem objął komendant główny policji. Z kolei prokuratura wydała listy gończe za Arturem W., którego po kilku dniach odnaleziono i zatrzymano w Koszalinie.
Mężczyzna twierdził, że doszło między nim, a 20-latką do awantury i szarpaniny. W jej trakcie zaczął kobietę dusić, a gdy ta przestałą dawać oznaki życia, ukrył ciało w wersalce.
Jednak mężczyzna nie miał pewności, iż kobieta nie żyje. Dlatego po pewnym czasie zakleił jej usta taśmą, nałożył na głowę worek foliowy i skrępował.
Na koniec przygniótł jeszcze wersalkę, w której ukrył kobietę, kanapą. Potem ukrywał się w różnych miastach.
W czasie śledztwa okazało się, że W. był wcześniej karany w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Dopuścił się m.in. gwałtu i uszkodzenia ciała.
Źródło: Dziennik Łódzki







