Francja przenosi wybory na październik. Demokracja w czasach zarazy staje się problemem

Emmanuel Macron. Foto: PAP
Emmanuel Macron. Foto: PAP

Francję ciągle czeka II tura wyborów lokalnych. Pierwsza odbyła się już podczas epidemii 15 marca, ale większość miast czeka ciągle „dogrywka”, która ma wyłonić nowych merów.

Kwestia dokończenia tych wyborów była przedmiotem posiedzenia rządu. Prezydent Macron wysunął propozycję przeniesienia II tury na październik. Ma to być jeszcze konsultowane z opozycją.

Początkowo planowano przeprowadzenie wyborczej „dogrywki” 21 czerwca, ale skala epidemii koronawirusa nad Sekwaną pokazała, że to zbyt optymistyczna data. W połowie maja oczekiwano raportu Rady Naukowej, który miał określić możliwość dotrzymania czerwcowego terminu, ale już teraz okazuje się, że ten termin mógłby nie zostać dotrzymany.

Jeszcze dzisiaj 2 kwietnia, w sprawie terminu wyborów prezydent Emmanuel Macron ma rozmawiać z przewodniczącymi Senatu i izby niższej.

We Francji II tura czeka jeszcze 4779 gmin, w których żaden kandydat nie uzyskał ponad 50% głosów. Jesienny termin rodzi jednak problemy prawne. 6 lub nawet 7 miesięczna przerwa pomiędzy dwoma turami wyborów nakazywałaby unieważnić pierwszą część i powtórzyć całe wybory. Merowie, którzy już je wygrali w I turze raczej zadowoleni nie będą.

Źródło: France Info/ Le Figaro