Foto: YouTube / TVP
REKLAMA

Nauczycielki z programów TVP stały się obiektem drwin za liczne błędy w lekcjach. Teraz twierdzą, że są zaszczute, a telewizja nie przygotowała ich do występów przed kamerą.

„Szkoła z TVP” to odpowiedź rządowej telewizji na problemy uczniów, którym odwołano zajęcia. Jednak poziom merytoryczny programów i lekcji okazał się druzgoczący.

Nauczycielki myliły np. obwód ze średnicą, a wykładowcy m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego domagali się zdjęcia emisji ich programów. Argumentowali to szkodliwością dla uczniów.

REKLAMA

Teraz dziennikarze Onetu dotarli do słynnych nauczycielek, aby wypytać je o kulisy powstania programów. W odpowiedzi usłyszeli, że kobiety czują się zaszczute, a TVP w ogóle im nie pomogła w przygotowaniu audycji.

– Musiałyśmy same wszystko wymyślić. Nikt nam nie powiedział, jak to ma wyglądać, jak mamy się zachowywać przed kamerą, jak mówić, jak się ustawiać. Nie było żadnych prób oswojenia się z kamerą – żali się jedna z nauczycielek.

– Ja nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z telewizją, może pan sobie wyobrazić, jaki to był dla mnie stres. Jeszcze zaczęła się wieszać tablica interaktywna, nie było markerów do pisania (na szczęście przywiozłyśmy własną kredę), a magnesów do przypinania było dziesięć – powiedziała dziennikarzom roztrzęsiona kobieta.

Jakby tego było mało, to po nagraniu trzech lekcji TVP nie pozwalała im już oglądać odcinki przed publikacją.

– Ludzie myślą, że zgłosiłyśmy się na ochotnika, po sławę i pieniądze. Nic bardziej mylnego. Kuratorium oświaty zgłosiło się do naszej dyrekcji i zostałyśmy po prostu wytypowane (…). W naszym zawodzie, jak dyrektor prosi o wykonanie jakiegoś polecenia służbowego, to się nie odmawia. Wcale się do tego nie paliłyśmy, ale cóż było robić (…). Nie chciałyśmy stracić pracy, zwłaszcza w tak trudnych czasach – wyjaśniły kobiety.

Prowizorka i hejt

Nagranie i montaż lekcji TVP trwa ok. dziesięciu godzin. Kobiety żalą się, że w tym czasie nie miały nawet czasu na zjedzenie obiadu. Od TVP dostały tylko kawę i wodę.

Co więcej – kobiety ujawniły, że TVP nie podpisała z nimi nawet umowy. Natomiast zamiast wsparcia psychologa TVP zaproponowała nauczycielkom… udział w programie telewizji śniadaniowej.

– Ten hejt wpłynął na całe moje życie. Jesteśmy tak zaszczute, że boję się wyjść z domu, bo ktoś mnie rozpozna i będzie wytykał palcami albo wyśmiewał. To mnie przerasta. Budzę się o 3-4 w nocy i zastanawiam się, jak zniknąć. Nie wiem, co będzie, jak wrócę do pracy. Żałuję, że się na to wszystko zgodziłam – stwierdziła jedna z rozmówczyń Onetu.

Onet następnie zwrócił się o komentarz do TVP. Rządowa telewizja odpisała krótko, że „Aktywność przeciwników „Szkoły z TVP” przypomina chorą radość niektórych mediów i środowisk, jaką demonstrowali podczas ubiegłorocznego strajku nauczycieli”. Zadeklarowała też pomoc i wsparcie nauczycielkom.

Źródło: Onet

REKLAMA