Kiedy Boris Johnson wróci do pracy? Stan premiera Wielkiej Brytanii poprawia się

Sukces rządu Borisa Johnsona. Wielka Brytania zawarła swą pierwszą p[o Brexicie umowę o wolnym handlu - z Japonia. Foto: PAP/EPA
Boris Johnson Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Brytyjski premier Boris Johnson jest w bardzo dobrym nastroju po opuszczeniu oddziału intensywnej terapii. Jednak rekonwalescencja jest dopiero na wczesnym etapie i za wcześnie, by mówić o terminie jego powrotu do pracy – powiedział w piątek jego rzecznik.

Premier jest z powrotem na oddziale (zakaźnym- przyp. red.) i kontynuuje powrót do zdrowia, co jest na wczesnym etapie. Nadal jest w bardzo dobrym nastroju – oznajmił rzecznik. – Powiedziano mi, że machał w podziękowaniu do wszystkich pielęgniarek i lekarzy, których widział, gdy był przewożony z oddziału intensywnej terapii z powrotem na oddział – dodał.

Zapytany o to, kiedy Johnson będzie mógł ponownie pracować, rzecznik odparł, że premier dopiero zaczyna wracać do zdrowia i będzie w tej kwestii kierował się zaleceniami lekarzy. Oświadczył też, że nie ma żadnych wiadomości na temat tego, czy Johnson pozostaje w kontakcie z kimś z rządu.

REKLAMA

Wcześniej Stanley Johnson, ojciec brytyjskiego premiera, powiedział, że będzie on musiał najpierw odpocząć. – Nie można wyjść stąd i pójść prosto na Downing Street przejąć stery bez okresu przystosowania się – wyjaśnił w stacji BBC. Wyraził też opinię, że jego syn brał niemal wszystko na swoje barki i powinien w większym stopniu w rządzie działać zespołowo.

55-letni Boris Johnson na oddziale intensywnej terapii spędził trzy doby – od poniedziałku wieczorem do czwartku wieczorem. Został tam przeniesiony mniej więcej dobę po tym, jak trafił do St Thomas’ Hospital w Londynie w celu, jak wówczas zapewniano, rutynowych badań w związku z tym, że spowodowana koronawirusem gorączka nie ustępowała. W poniedziałkowe popołudnie jego stan jednak się pogorszył. Nie wymagał jednak podłączenia do respiratora.

Przed udaniem się na oddział intensywnej terapii przekazał wykonywanie swoich obowiązków, „tam, gdzie to konieczne”, ministrowi spraw zagranicznych Dominicowi Raabowi.

REKLAMA