
We Francji przebojem w leczeniu koronawirusa ma być pierwotnie używana przeciw malarii chlrochina.W tym samym kierunku poszli Australijczycy, którzy testują inny lek przeciw malarii – iwermektynę. Wyniki są podobno jeszcze lepsze…
Iwermektyna to mieszanina dwóch wielofunkcyjnych organicznych związków chemicznych pochodzenia półsyntetycznego, pochodnych jednego z produktów fermentacji Streptomyces avermitilis. Stosowana jako ogólnoustrojowy lek na pasożyty u zwierząt i u ludzi, szczególnie w leczeniu tzw. ślepoty rzecznej, miejscowo także w leczeniu trądziku różowatego .
Okazuje się, że lek wykazał działanie inhibicyjne dla SARS-CoV-2, wirusa wywołującego COVID-19. Pojedyncza dawka jest w stanie uzyskać około 5000-krotną redukcję wirusa po 48 godzinach w hodowli wirusowej.
Iwermektyna jest testowana przez Monash University w Melbourne w Australii. Skuteczność w warunkach laboratoryjnych to ponad 99%, ale teraz należałoby przetestować działanie leku na zarażonych ludziach.
François Bricaire wirusolog i członek francuskiej Akademii Medycyny określa metodę jako interesującą. Na efekty trzeba jednak poczekać. Nie sprawdziły się np. entuzjastyczne doniesienia o pozytywnych skutkach wspomagania leczenia koronawirusa środkami na HIV.
Trwają nadal testy przydatności Remdesiwiru, stosowanego w leczeniu eboli, czy wspomnianej chlorochiny. Lekarze i badacze zdają się ciągle błądzić i każdy eksperyment może być tu przełomem. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te próby to jeszcze kolejne długie miesiące testów i badań.
Źródło: VA