To pierwsze zawieszenie broni z powodu koronawirusa. „Będzie sukces, jeśli się utrzyma”

Wojsko Jemenu. Foto: wikimedia
Wojsko Jemenu. Foto: wikimedia
REKLAMA

W Jemenie rozpoczęło się jednostronne zawieszenie broni. Ogłosiła je koalicja rządowa wspierana przez Arabię Saudyjską. Powodem ma być walka z… koronawirusem. Jak dotąd czasy zarazy nie mają większego wpływu na światowe konflikty zbrojne.

W Jemenie doszło wcześniej do wręcz do eskalacji konfliktu, pomimo wezwania ONZ do natychmiastowego zaprzestania walk w celu ochrony ludności cywilnej. Jemen to najbiedniejszy kraj arabski..

Zawieszenie broni jest jednostronne. Wspierani przez Iran rebelianci Huti nie zareagowali formalnie na zawieszenie broni. Nieoficjalnie są jednak sceptyczni. Jeden z przywódców sywierdził nawet, że „Saudyjczycy są nieuczciwi i naruszają każdy rozejm, który ogłaszają”.

REKLAMA

Specjalny wysłannik ONZ do tego regionu Martin Griffiths z zadowoleniem przyjął rozejm, wzywając wojujących do „natychmiastowego zaprzestania wszelkich działań wojennych”. Także sekretarz generalny Ligi Arabskiej Ahmed Aboul Gheit z zadowoleniem przyjął ofertę rozejmu, widząc w niej „rzadką okazję do zakończenia rozlewu krwi w Jemenie”.

Jeśli rozejm się utrzyma, będzie to pierwszy dyplomatyczny sukces, któremu pomaga koronawirus. Huti, którzy kontrolują duże połacie kraju, w tym stolicę Sanę, wzywają jednak do wycofania obcych wojsk i zakończenia blokady portów i przestrzeni powietrznej. Minister obrony Arabii Saudyjskiej książę Khaled bin Salman wezwał rebeliantów do „okazywania dobrej woli”.

W ubiegłym tygodniu koalicja przeprowadziła wiele nalotów na Sana w odwecie za ostrzał rakietowy terytorium Arabii Saudyjskiej. W kraju tym pierwszy przypadek zachorowania na Covid-19 zanotowano dopiero 10 kwietnia. Pacjentem jest Jemeńczyk pracujący w porcie Ash Shihr.

W zniszczonym wojną kraju, z fatalną infrastrukturą i chaosem służby zdrowia, wybuch pandemii może mieć bardzo groźne skutki.

W innych regionach koronawirus jak dotąd nie wpłynął na zachowanie stron walczących. Na przykład w Libii wręcz sprowokował do nowych działań, ze względu na to, że świata zajęty jest innymi problemami. Mnożą się też ataki islamistów w Afryce Zachodniej.

Źródło: Le Figaro/ AFP

REKLAMA