
Zamknięte granice i izolacja ludzi spowodowały znaczne ograniczenie handlu narkotykami. Szlak z Maroka przez Hiszpanię do reszty Europy praktycznie działa. Z Francji donoszą, że zmniejszona podaż podbiła o 60% ceny u dilerów.
Pandemia koronawirusa ma silny wpływ na rynek narkotyków we Francji – uważa Samuel Vuelta-Simon, zastępca dyrektora Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
„Handel narkotykami spowalnia, a nawet zatrzymuje się” – twierdzi francuska policja. W dodatku izolacja ludzi w domach pozwala też ograniczać handel detaliczny.
90% konopi indyjskich pochodzi we Francji z importu. Ceny wzrosły zwłaszcza w centralnej części tego kraju. Na terenach przygranicznych jest to mniej zauważalne. Według portalu bladi.net użytkownicy konopi płacą teraz nawet 500 euro za sto gramów.
W związku z zatrzymaniem lotów ustał też dopływ kokainy, która trafiała do Francji z Kolumbii, często przez Gujanę. Veulta-Simon zaznacza przy tym, że wciąż pozostaje otwarta droga morska. Niedawno w Marsylii zarekwirowano 3 tony kokainy w ładunku towarowym.
Z Francji donoszą, że handel przenosi się do internetu. Walka z zakupami detalicznymi na ulicach stała się bowiem dla policji łatwiejsza. Tylko ostatnio dokonano kilku zatrzymań dilerów w Montpellier. Najmłodszy miał 16 lat.
W Aiguelongue zaskoczony niespodziewanym nalotem policji młody dealer brutalnie zaatakował na schodach czterech stróżów prawa, po czym schował się w mieszkaniu. Ściągnięto posiłki i doszło do szturmu. Podczas rewizji śledczy z wydziału bezpieczeństwa i Brygady Anty-Kryminalnej (BAC) przechwycili kilkaset działek kokainy i konopi indyjskich.
Vente de cannabis en toute discretion dans toute la France snap //patango2020
Wiker//zoulou92 pic.twitter.com/pz5E2MmAfZ— Zoulouzoulou (@Zoulouzoulou8) April 4, 2020
Źródło; France Info/ Bladi.net