Testy na koronawirusa po 500 złotych. Lekarze ostrzegają: są nadczułe

Badanie na obecność w organizmie koronawirusa. Foto: PAP
Obrazek ilustracyjny/Badanie na obecność w organizmie koronawirusa. Foto: PAP

Ruszyły mobilne punkty, w których można wykonać badanie na obecność koronawirusa. Cena badania to 500 złotych.

W Łodzi, Poznaniu i Warszawie działają już mobilne punkty z testami na koronawirusa. Stołeczny punt działa przy Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Ursynów.

Mobilne punkty badań to odpowiedź na niewielką liczbę badań wykonywanych przez państwo. Jednak komercyjne testy nie są tanie – ich koszt to nieco ponad 500 złotych.

– Podobne rozwiązania były stosowane z sukcesem w innych krajach m.in. w USA i Niemczech. Przygotowania do uruchomienia tego punktu trwały kilka dni, w tym czasie musieliśmy uzyskać formalne zgody od Urzędu Miasta i Sanepidu – powiedział dr n.med. Tomasz Anyszek, pełnomocnik zarządu ds. medycyny laboratoryjnej spółki Diagnostyka. To właśnie do niej należą mobilne punkty z testami.

Jak wygląda badanie? Próbki pobierane są od podjeżdżających samochodami pacjentów, a badanie wykonywane w laboratorium, w pracowniach biologii molekularnej.

– Pobranie w takim punkcie jest bezpieczne dla pacjenta i personelu ze względu na wdrożenie specjalnych procedur przyspieszających proces rejestracji pacjenta i pobierania materiału oraz minimalizujących kontakt z innymi pacjentami i osobami oraz zmniejszających ryzyko potencjalnej ekspozycji – wyjaśnia dr n.med. Tomasz Anyszek.

Natomiast wynik otrzymujemy w dniu pobrania lub nazajutrz. Jedynie pracownicy zawodów medycznych mogą liczyć na bezpłatne badanie.

Czy jednak otrzymany wynik jest dla nas „ostatecznym wyrokiem”? Wirusolog prof. Włodzimierz Gut twierdzi, że wyniki testów wykonywanych metodą RT-PCR nie są w 100 proc. pewne.

– Są nadczułe – wyjaśnia. – Jeśli kogoś zżera ciekawość, to nic nie szkodzi na przeszkodzie, by wykonać badania na obecność koronawirusa – dodaje prof. Gut w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Źródło: Rzeczpospolita