Dwie trzecie samolotów uziemnionych na lotniskach. Ale to dopiero początek kłopotów branży lotniczej

Praskie Lotnisko im. Pavla Havela. Zdjęcie: EPA/MARTIN DIVISEK Dostawca: PAP/EPA.
Fot. ilustr. Zdjęcie: EPA/MARTIN DIVISEK Dostawca: PAP/EPA.
REKLAMA

Z powodu pandemii koronawirusa ponad 60% samolotów pasażerskich na całym świecie „zaparkowanych” jest na lotniskach. To ma fatalny wpływ na ich przyszłą eksploatację.

Według firmy badawczej Cirium, zajmującej się branżą lotniczą ponad 16 tysięcy samolotów pasażerskich na całym świecie jest teraz uziemionych. Stanowi to 62% całej światowej floty. Te dane nie uwzględniają małych przewoźników, tylko linie wykonujące regularne loty zgodnie z rozkładami.

Branża lotnicza może stracić w tym roku 300 miliardów dolarów. Zagrożonych jest także 25 milionów miejsc pracy. Ale to nie jedyne kłopoty. Parkowanie samolotów jest niemal tak skomplikowane jak ich eksploatacja, ale dużo gorsze dla stanu maszyn. Ich konserwacja i dbałość o nie jest teraz zmorą linii lotniczych.

REKLAMA

Pierwszym wrogiem jest wilgoć, która może powodować korozję części i uszkadzać wnętrza. Nawet po zaparkowaniu na pasach startowych samoloty często są wypełnione paliwem, aby zapobiec kołysaniu się na wietrze i zapewnić smarowanie zbiorników.

Uruchamiane muszą być silniki choćby po to, by zapewnić zasilanie akumulatorom. Trzeba je także zakrywać, podobnie jak wszystkie czujniki. W dyszach i silnikach gromadzi się kurz. Ptaki i owady zakładają w nich gniazda.

Kolejny problem to opony. Koła trzeba co jakiś czas kręcić, a więc przetaczać samoloty. Stały nacisk na jedno miejsce w oponie – stykające się z płyta, zwyczajnie niszczy je. To na zatłoczonym lotnisku wielkie wyzwanie. Uruchamiać trzeba systemy hydrauliczne podwozia, tak by zapewnić ich smarowanie. To samo dotyczy systemów awioniki, czy antyoblodzeniowych.

Wiele portów lotniczych zrezygnowało już z opłat postojowych. Maszyny stoją nie tylko w hangarach, na „parkingu”, ale tez na pasach startowych i nikt nie wie kiedy ponownie zaczną latać.

REKLAMA