
Francja pomogła zbudować Chińczykom laboratorium P4 w Wuhan, pomimo wielu zastrzeżeń, co do jego bezpieczeństwa i sposobu wykorzystania. Teraz Paryż twierdzi, że stracił nad tą inwestycją kontrolę i nie wie, co wyrabiali tam dalej Chińczycy.
O tym, że źle się dzieje w laboratorium w Wuhan ostrzegała amerykańska ambasada w 2018 roku. Francuzi i ich biznes związany z przemysłem szczepionkowym udostępnili jednak Pekinowi technologie i pomogli laboratorium zbudować.
Instytut Wirusologii w Wuhan prowadził niebezpieczne eksperymenty dotyczące układu odpornościowego nietoperza na koronawirusy. W 2013 r. francuskie służby specjalne DGSE były zaniepokojone sprzedażą słynnego laboratorium P4 do Wuhan. Alarmowano podobno w sprawie włączenia do budowy chińskiej firmy, która miała być „przykrywką” służb specjalnych komunistycznej armii.
Francuski wywiad ostrzegał też przed szeroko rozpowszechnioną w Chinach korupcją, nieodpowiednim poziomem szkoleń pracowników takiego laboratorium, złymi warunkami bezpieczeństwa. O tych faktach przypomniano sobie jednak dopiero teraz, kiedy USA wszczęły dochodzenie.
Pekin w tej sprawie stosuje znaną taktykę odwracania uwagi okrzykiem „łap złodzieja!” i wskazywania palcem na… Amerykanów. 28 lutego Lijian Zhao, rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zasugerował, że to armia amerykańska zaimportowała nowego wirusa podczas Olimpiady Wojskowej 2019, która odbywała się w Wuhan.
Także inny trop podrzucony przez Pekin, czyli targ owoców morza i zwierząt w Wuhan jako źródło epidemii, dzisiaj okazuje się tropem fałszywym.
Pole do manipulacji i tworzenia różnych teorii jest spore. Światowa pandemia, która zatrzymała gospodarkę całego świata i zapowiada globalne zmiany „dzień po”, musi być źródłem bardziej i mniej prawdopodobnych teorii, które starają się taki stan rzeczy usystematyzować.