Powrót Grety Thunberg. Ekofanatyczka w czasach zarazy znów straszy zmianami klimatycznymi

Greta Thunberg. Zdjęcie: Twitter/Eric
Greta Thunberg. Zdjęcie: Twitter/Eric
REKLAMA

Greta Thunberg cierpi, bo w czasie pandemii nikt nie zwraca na nią uwagi. Ale teraz z okazji Dnia Ziemi znów dała o sobie znać.

Johanem Rockstromem z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu uznał, że niewykształcona nastolatka, która edukację zakończyła na szkole podstawowej, ma coś istotnego do powiedzenia. Dlatego tez zorganizował telekonferencję z Thunberg. Fanatyczna nastolatka mówił o pandemii i domniemanym kryzysie klimatycznym.

Thunberg powiedziała , że wybuch epidemii koronawirusa nie oznacza, że przestał istnieć kryzys klimatyczny.

REKLAMA

– Musimy zajmować się kryzysem związanym z pandemią koronawirusa i jednocześnie zajmować się kryzysem klimatycznym – stwierdziła. Dodała, że w czasie kryzysu należy odłożyć na bok różnice i działać.

Thunberg stwierdziła, że słuchanie naukowców i innych ekspertów jest teraz ważniejsze niż kiedykolwiek.

– To dotyczy wszystkich kryzysów, czy to kryzys związany z koronawirusem, czy kryzys klimatyczny, który wciąż trwa i nie zwalnia tempa, nawet w takich czasach, jakie są teraz – stwierdziła. Nie wiadomo skąd u niej to zamiłowanie do nauki, skoro swą edukację przewała w wieku 15 lat by zostać celebrytką od klimatu – lalką sterowaną przez własnych rodziców i lewackie organizacje.

Zdaniem fanatyczki po zakończeniu pandemii ludzie będą musieli zdecydować, jaki kierunek wybrać.

– Czy nam się to podoba, czy nie, świat się zmienił. Wygląda zupełnie inaczej niż kilka miesięcy temu i prawdopodobnie nigdy nie będzie już wyglądał tak samo, i będziemy musieli wybrać nową drogę – powiedziała Thunberg.

Thunberg stwierdziła też, że „jeżeli jeden wirus może zniszczyć gospodarkę w ciągu kilku tygodni, to pokazuje to, że nie myślimy długoterminowo i nie bierzemy pod uwagę takich zagrożeń”.

Greta odniosła się także do informacji o zmniejszeniu emisji w wyniku pandemii koronawirusa.

– Nie można powiedzieć, że to coś dobrego, nie można powiedzieć, że to optymistyczne czy że jest to coś dobrego, co wynika z pandemii, bo to jest pandemia, to jest tragedia, nie można na to tak patrzeć, to kryzys – podkreśliła.

Ruch Fridays for Future, który zapoczątkowała Thunberg, opublikował z okazji 50. Dnia Ziemi nagranie, na którym widać rodzinę mieszkającą w płonącym domu. To nawiązanie do słów aktywistki: „Nasz dom płonie!”.

Bardzo możliwe, że domu Thunberg płonie. Powinna więc wezwać straż pożarną. Jedno wiadomo, że gdyby zrealizować jej chore wizje o rezygnacji z paliw kopalnych do 2030 roku, to żadna straż nigdy do niej nie dojedzie.

Ostatnio Thunberg obwieszczała światu, że prowadzi strajk klimatyczny. Tym razem jednak cyfrowy, czy zdalny – w domu. Nikt nie wie na czym to polega, ale nie szkodzi. Wcześniej oznajmiła też światu, że miała koronawirusa.

Na swój sposób można jej współczuć, choć cynicznie wykorzystuje swą sztucznie zbudowaną popularność. Najgorsi są jednak ci, którzy wykorzystują niezrównoważona psychicznie i emocjonalnie szwedzka nastolatkę.

REKLAMA