Belgijska tragedia – jak do niej doszło. Państwowa eutanazja na masową skalę

Krematorium.
Krematorium - zdj. ilustracyjne. (Fot. EPA/STEPHANIE LECOCQ. Dostawca: PAP/EPA)
Prenumerata Najwyższego Czasu!

Ze wszystkich krajów objętych pandemią koronawirusa najgorsza sytuacja jest W Belgii. To tam umiera w przeliczeniu na liczbę mieszkańców najwięcej osób. Do tragedii doprowadziły motywowane lewacką ideologią decyzje sprzed lat i zaniechania już po wybuchu pandemii. Pensjonariusze domów opieki i seniora poddawani są systemowej eutanazji.

Jeszcze za wcześnie oceniać jaki ostateczny przebieg będzie miała pandemia w poszczególnych krajach, ale już dziś można powiedzieć, że jednym z najtragiczniej dotkniętych i tych, które sobie najgorzej radzą jest Belgia. W kraju liczącym 11,4 miliona osób z powodu koronawirusa zmarło już 6490. To daje 560 zgonów na milion mieszkańców i jest to najwyższy wskaźnik na świecie. Dla porównania: w Polsce wynosi on 11, w Hiszpanii – 474, a we Włoszech 414.

Belgijskie media poszukują teraz odpowiedzi na pytanie jak doszło do tragedii. Okazuje się, że pierwsze tragiczne w skutkach decyzje zapadły jeszcze w 2015 – w szczycie inwazji nielegalnych imigrantów na Europę. Socjalistyczny rząd Charlesa Michela, który w 2019 roku zastąpił Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europy, był entuzjastą przyjmowania nielegalnych imigrantów. Wtedy podjęto decyzje o zniszczeniu zapasów strategicznych, w tym 63 milionów masek. Wszystko po to, by opróżnić magazyny i przerobić je na schroniska dla imigrantów.

1200 palet maseczek składowano m.in w hangarach w Namur. Minister zdrowia Maggie De Block, która do dziś jest na stanowisku stwierdziła, że maseczki były przeterminowane, więc zniszczono je. Zapasów nigdy jednak nie odnowiono

Kiedy więc wybuchła epidemia w Belgii nie było maseczek – ani dla ludności, ani dla policji, ani w domach opieki społecznej i domach seniora, ani w szpitalach. Kiedy zaraza zaczęła się rozwijać minister zdrowia utrzymywała, że noszenie ich nie ma większego sensu. Takie informacje publikowano nawet na stronach Ministerstwa Zdrowia.

Kolejną tragiczną decyzja było całkowite zlekceważenie zagrożenia. Wielu Belgów, zwłaszcza z południa kraju – z Waloni,i ma włoskie korzenie. Cały te region utrzymuje silne więzy z Włochami. 22 lutego, kiedy we Włoszech szalała już epidemia i wiele miast było zamkniętych dziesiątki tysięcy Belgów poleciało do Włoch na karnawał. Na lotniskach we Włoszech poddawano ich już sprawdzeniu. Kiedy jednak wróciło do Belgii – głownie na lotniska brukselskie – Charleroi i Zaventem żadnych procedur sprawdzających już nie było.

W tym czasie minister zdrowia Maggie De Block powiedziała, że sprawdzanie temperatury ciała jest bezużyteczne, a zamknięcie granicy nie ma żadnego sensu bo „wirus nie zatrzymuje się na granicach”. Kiedy jeden z czołowych belgijskich lekarzy Marc Wathelet ostrzegał ją, nazwała go we wpisie na Twitterze „królową dramatu”

Kiedy we Włoszech już umierali ludzie Rząd socjalistki Sophie Wilmès nie widział żadnych powodów do reakcji. Jeszcze w marcu odbywał się imprezy masowe, w tym wielkie targi, czy demonstracje na Dzień Kobiet.

23 marca belgijski rząd specjalnym rozporządzeniem odsunął całkowicie firmy prywatne od produkcji środków ochronnych i robienia badań. Wszystko przekazano w kompetencje państwa. Pierwsza partia masek zamówionych przez rząd belgijski nigdy nie została dostarczona. Maski z drugiej zamówionej partii jak pisały belgijskie media nadawały się jedynie do „filtrowania kawy”. Kiedy jeden z największych belgijskich przedsiębiorców próbował sprowadzać maski na własną rękę, rządowi oficjele nazwali go oszustem.

Jeszcze na początku kwietnia w Belgii nie było prawie żadnych masek. Nawet dla lekarzy, nie mówiąc o zwykłych obywatelach. Ponieważ nie było masek, rząd ogłosił, że nie są potrzebne. Na stronie internetowej minister zdrowia Maggie De Block jeszcze wtedy wisiało oświadczenie: „Noszenie masek w celu ochrony przed koronawirusem nie ma sensu”.

Podobnie jak z maseczkami było z testami na obecność koronawirusa. Wyłączność na przeprowadzanie testów przyznano jednemu laboratorium na uniwersytecie w Leuven, prowadzonym przez Marc Marc Van Ranst, który bardziej niż naukowcem, jest lewackim działaczem. Kiedy inne prywatne laboratoria opracowywały testy i robiły badania, rząd zakazał im tego twierdząc, że nie można na nich w 100% polegać.

Kolejna tragiczna decyzja dotyczyła domów opieki społecznej i seniora. Kiedy rząd Belgijski zorientował się, że w innych krajach gdzie epidemia wybuchła wcześniej, szpitale są przytłoczone liczbą pacjentów postanowiono, że pensjonariusze domów opieki i domów seniora nie będą hospitalizowani, bo zabierają innym miejsca. Teraz w Belgii mówi się o dwóch epidemia – jednej w populacji, a drugiej w domach opieki. To tam dochodzi do 50% zgonów. Domy te stały się śmiertelnymi pułapkami

Inaczej mówiąc rząd Belgii przeszedł teraz na nowy etap stosowania eutanazji. Upaństwowiono ją i ludzi zabija się teraz systemowo.

W ciągu ostatniej doby w Belgii z powodu koronawirusa zmarło 228 osób i nie ma żadnych oznak, iż zaraza zmniejsza tempo.

Comments are closed.