Jacek Sasin zapowiada komunę 2.0? „Przyjdzie czas nowoczesnego interwencjonizmu państwowego”

PiS prze do majowych wyborów. Od prawej: Ryszard Terlecki (tyłem), Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin, Piotr Gliński i premier Mateusz Morawiecki. Foto: PAP
Obrazek ilustracyjny/PiS prze do majowych wyborów. Od prawej: Ryszard Terlecki (tyłem), Jarosław Kaczyński, Jacek Sasin, Piotr Gliński i premier Mateusz Morawiecki. Foto: PAP

Minister aktywów państwowych, wicepremier Jacek Sasin, popełnił felieton dla portal money.pl. Pisze tam o „wykluwaniu się nowego ładu gospodarczego” i „nowoczesnym interwencjonizmie państwowym”.

Od koronawirusa do komuny 2.0

„Bo przecież epidemia wcześniej czy później się skończy. Wtedy zaś przyjdzie nam się zmierzyć z jak najszybszym przywróceniem w Polsce wzrostu gospodarczego. Stąd zresztą wszystkie starania rządu, by chronić miejsca pracy. Bez pracowników firmy na pewno sobie nie poradzą z odbudową wzrostu. A są analizy, że jest szansa, by przywrócić go jeszcze w tym roku” – czytamy w felietonie Sasina.

Z felietonu wyłania się bardzo niebezpieczna teza, a może nawet zarys rządowego planu. Sasin pisze o tym, jak po epidemii można lub trzeba będzie zaprowadzić głębszy interwencjonizm państwowy. Wszystkim zwolennikom wolności musi się w tym miejscu zapalić odpowiednia lampka.

„Stawiam tezę, że globalnie przyjdzie czas nowoczesnego interwencjonizmu państwowego, którzy stworzy długofalowy plan dla ratowania, a potem rozwoju firm prywatnych. Ludzie prowadzący biznes muszą mieć przekonanie, że będą dla nich projekty, które pozwolą im działać i zasysać wiedzę oraz zatrudniać ludzi” – czytamy.

Sasin pisze, że interweniować musi przede wszystkim państwo. Nie banki, nie fundacje, ale państwo właśnie. „Te inne działania to, moim zdaniem, duże inwestycje infrastrukturalne, w przemyślany sposób inspirowane przez państwo. To one dadzą napęd w momencie wychodzenia z kryzysu. Napęd dla przedsiębiorczości, który da pracę i uwolni energię niezliczonych podmiotów prywatnych”.

Źródło: money.pl

13 KOMENTARZE

  1. A co można zrobić w Polsce? Skoro kapitał jest wywożony z Polski, firmy płacą podatki w rajach podatkowych i nie inwestują.
    I jeszcze jedno. Schemat pańtwowe – prywatne jest durny. Ojciec Maria Bocheński wyliczył 64 kombinacje. W normalnym państwie własność jest przemieszana w różnych proporcjach. Dla Polski trzeba poszukać wariantu optymalnego.
    Więcej realizmu zamiast ideologii i wszystkim wyjdzie nam to na zdrowie.

    • Nie wiem co o. Bocheński na ten temat pisał, ale to co Ty proponujesz, to jest właśnie kolejna ideologia. Realizmem jest własność prywatna i wynikające z tego konsekwencje.
      Co można zrobić w Polsce? Zmienić prawo, ale na inne niż, podejrzewam, Ty byś chciał(a). Przede wszystkim równe dla wszystkich podmiotów, ale broniące przed monopolami, zmowami cenowymi itp.
      Usprawnić sądy i sprawić (prawo i jego stosowanie), by nie opłacało się być nieuczciwym. Bo dziś się opłaca.
      Co jeszcze? Po prostu ludziom nie przeszkadzać. Namiastkę tego już mieliśmy – czasy ustawy Wilczka. Przypomnij sobie (?) jaki wtedy był boom i jak w kilka miesięcy puste półki sklepowe zaroiły się od rozmaitych towarów.

      A potem nastąpiło to co było w planach – coraz większe podcinanie ludziom skrzydeł.

  2. Dużo można sobie mówić ale nic z tego nie wyjdzie.
    Skąd wezmą kasę to chyba najważniejsze pytanie.
    Podatnicy już jej nie mają.

  3. No nie!!!
    Ręce opadają…
    A pewnym komentarzu redaktor N.Cz. stwierdził, że lewica CHCE ZDOBYĆ w Polsce władzę, jakby nie zauważył, że JUŻ RZĄDZI…

Comments are closed.