Tarcza antykryzysowa z haczykiem. Zwolnienia z ZUS będą mniejsze

ZUS oraz pieniądze - zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP/pixabay
ZUS oraz pieniądze - zdjęcie ilustracyjne. Foto: PAP/pixabay

Przedsiębiorcy z nadzieją przyjęli zapowiedzi PiS o tarczy antykryzysowej. Teraz okazuje się, że o rządowe wsparcie nie będzie łatwo.

W związku z epidemią koronawirusa rząd PiS hucznie ogłosił tzw. tarczę antykryzysową. Tarcza miała być pakietem pomocowym dla polskich przedsiębiorców, którym kryzys i działania rządu zniszczyły interes.

Największe zainteresowanie wywołał punkt tarczy dot. zwolnień ze składek odprowadzanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Teraz okazuje się, co czeka tych, którzy wyciągną rękę po państwową pomoc.

Ze zwolnienia ze składek wykluczone są firmy, które znajdowały się w trudnej sytuacji już w grudniu 2019 roku i nie regulowały należności – w tym składek ZUS. Poza nimi wykluczeni są płatnicy, którzy skorzystali z „ulgi na start”.

Natomiast chcący wnioskować o zwrot składki za marzec musi to zrobić przed upływem terminu opłacenia składek za kwiecień. Jeśli przedsiębiorca tego nie zrobi, to składka za marzec zostanie policzona jako kwietniowa.

– Należy pamiętać, że za kwiecień i maj podlegają zwolnieniu tylko składki jeszcze nieopłacone – podkreśla portal Money.pl. Redakcja opisała, kto może liczyć na 100 proc. zwolnienia.

Są to np. osoby wykonujące przed 1 kwietnia pozarolniczą działalność i opłacające składki wyłącznie na własne ubezpieczenia. Natomiast przychód z działalności wnioskujących w pierwszym miesiącu, za który jest składany wniosek, nie może przekroczyć kwoty 15 tys. 681 złotych.

Proszącymi o zwolnienie mogą być też ci, którzy przed dniem 1 lutego i na dzień 29 lutego zgłosili do ubezpieczeń mniej niż 10 ubezpieczonych.

Na 100 proc. zwolnienia mogą liczyć jeszcze tylko spółdzielnie socjalne zgłoszone przed dniem 1 kwietnia jako płatnik składek w ZUS oraz duchowni.

Źródło: Money.pl