Sławomir Mentzen o chaosie w rządzie: skończy się to bardzo źle

Sławomir Mentzen. Foto: Facebook Konfederacja
Sławomir Mentzen. Foto: Facebook Konfederacja
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Sławomir Mentzen z Konfederacji przeanalizował posunięcia rządu w kontekście epidemii koronawirusa. Jego zdaniem Mateusz Morawiecki i jego ministrowie nie mają pojęcia co robić, a obostrzenia i zawieszenie gospodarki doprowadzi nas do ekonomicznej katastrofy. – Odsuwa tylko wzrost zachorowań w czasie, przynosi monstrualne szkody gospodarcze i w żaden sposób nie rozwiązuje problemu – tłumaczył.

– Minister zdrowia Łukasz Szumowski przyznał, że spodziewa się szczytu zachorowań dopiero na jesieni. Jest to potwierdzenie dwóch tez, które od dawna stawiam. Pierwsza jest taka, że rząd nie ma zielonego pojęcia co się dzieje i co dalej robić. Świadczy o tym przekładanie przewidywanego szczytu zachorowań z kwietnia na maj, następnie na czerwiec, lipiec, a teraz już na jesień. Świadczy o tym naprzemienne zamykanie i otwieranie lasów, propozycja zasłaniania twarzy przez dwa lata i brak jakiegokolwiek harmonogramu przywracania normalnego życia – stwierdził. 

– Druga teza – bardzo dokładnie omówiona podczas mojej rozmowy z Krzysztofem Szczawińskim – jest taka, że wirus magicznie sam z siebie nie zniknie i przy obecnym trybie walki z nim minie jeszcze naprawdę wiele czasu, zanim się z nim uporamy. To z kolei sprawie, że aktualne działania Morawieckiego i jego ludzi są niezwykle szkodliwe. Odsuwają tylko wzrost zachorowań w czasie, przynoszą monstrualne szkody gospodarcze i w żaden sposób nie rozwiązują problemu – zauważył Mentzen.

Co będzie dalej?

Mentzen rozpatrywał scenariusze tego, jak zadziała rząd przyjmując, że szczyt zachorowań rzeczywiście nastąpi jesienią.

Może (rząd przyp. red.) trzymać naszą gospodarkę w zamknięciu do momentu, gdy zachorowań będzie już bardzo mało. Co może nastąpić kilka miesięcy po szczycie, na przykład za rok. Oznacza to kompletną ruinę, brak sensowności jakichkolwiek planów pomocowych ratujących miejsca pracy, ryzyko hiperinflacji i coraz ostrzejsze protesty bunty ludzi domagających się chleba. Mam nadzieję, że tego scenariusza nikt poza Szumowskim poważnie nie rozważa – dodał.

Jaka według Mentzena jest druga opcja?

– Poluzowanie ograniczeń przed szczytem zachorowań. Przy czym nie bardzo widać powód, dlaczego mielibyśmy z tym czekać. Skoro bowiem mielibyśmy planować otwieranie miejsc pracy w czerwcu, przy dajmy na to 20 tysiącach zachorowań, to czemu nie mielibyśmy tego zrobić w kwietniu przy 10 tysiącach? – zapytał.

Podsumowanie przemyśleń Mentzena nie napawa optymizmem.

– Z każdym dniem i z każdą kolejną propozycją Szumowskiego nabieram coraz większego przekonania, że skończy się to wszystko bardzo źle – stwierdził. – Istnieje obecnie wielkie ryzyko tego, że Polacy będą siedzieć w domach zamiast w pracy i wychodzić w chroniących przed mandatem maseczkach po to, by stać w kolejkach po coraz droższy chleb, podczas gdy Europa będzie już funkcjonować w miarę normalnie – przewiduje.

Polityk Konfederacji dodał również, że jeśli tak się stanie to polskie firmy wylecą ze światowego łańcucha dostaw, a my zmarnujemy to, na co tak ciężko pracowaliśmy przed ostatnie lata.

Comments are closed.