
W bankomatach zaczęło brakować gotówki. Tymczasem Narodowy Bank Polski oferuje banknoty, do których urządzenia nie są dostosowane.
Po marcowej fali wypłat pieniędzy w bankomatach zaczęło brakować gotówki. „Puls Biznesu”, który opisał problem, wskazuje, że w pierwszych dniach koronakryzysu klienci dziennie wypłacali tyle, ile do tej pory tygodniowo.
Zarządzający urządzeniami zwrócili się o pomoc do Narodowego Banku Polskiego. W odpowiedzi NBP dostarczyło banknoty… o nominałach, które urządzenia nie obsługują.
NBP dostarczyło bowiem banknoty o nominale 500 złotych. Tymczasem bankomaty oferują najczęściej 50- i 100-złotówki.
Niektóre oferują jeszcze 20 złotówki, a te należące do PKO BP 200-złotówki. Natomiast banknotów o nominale 500 złotych, jakie dostarczyło NBP, nie sposób wypłacić w żadnym bankomacie.
Najbardziej odczuwalny jest brak 100-złotówek.
– Choć na koniec 2019 roku było ich w obiegu 1,373 mld, to zielonkawe banknoty z wizerunkiem króla Władysława Jagiełły stają się jednym z najbardziej pożądanych towarów przez sektor bankowy. Zarówno banki, jak i firmy obsługujące bankomaty zaczynają odczuwać ich brak – czytamy w „Pulsie Biznesu”.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Polacy masowo wypłacają gotówkę, mimo zaleceń WHO. Światowa Organizacja Zdrowia odradza korzystania z tradycyjnych pieniędzy, gdyż te przechodzące z rąk do rąk są siedliskiem wirusów i bakterii.
NBP zapewnia jednak, że poddaje pieniądze „kwarantannie”. Gdy do Banku Centralnego trafia gotówka z banków komercyjnych poddawana jest odkażana w temperaturze powyżej 150 stopni Celsjusza.
Źródło: Puls Biznesu