
REKLAMA
Dwóch mężczyzn we Francji miało handlować maseczkami ochronnymi, które przywieźli z Holandii. Maski przez władze zostały uznane za „nielegalne”, a niedoszli sprzedawcy trafili do aresztu.
We Francji obowiązuje zakaz odsprzedaży maseczek. Te można kupić tylko w aptekach. Biznesmeni mieli więc działać na „czarnym rynku”.
Mężczyźni przywieźli kilka skrzyń maseczek o łącznej wartości 80 tys. euro. Policji tłumaczyli, że kupili wszystkie na użytek własny oraz dla pracowników. Jeden z nich prowadzi bowiem firmę.
REKLAMA
Funkcjonariusze stwierdzili jednak, że rzeczywistym celem było odsprzedanie masek na budowach, a co za tym idzie „osiągnięcie zysku”. To oczywiście w nowej rzeczywistości niedopuszczalne. Mężczyźni trafili do aresztu, a maski na rzecz skarbu państwa. Konkretnie – do Regionalnej Agencji Zdrowia.
Tworzy nam się „nowy wspaniały świat”, w którym maski dzielimy na legalne i nielegalne.
Źródło: Polsat News/NCzas
REKLAMA