Komorowski przechodzi od teorii bigosowania do teorii skrytobójstwa

Bronisław Komorowski. Foto: PAP
Bronisław Komorowski. Foto: PAP
REKLAMA

W czasach prezydentury Bronisława Komorowskiego zarzucano mu lenistwo i politykę „ciepłych klusek”. Jednak już wtedy zdarzały mu się przebłyski rozwiązań siłowych. Wszak to on tłumaczył Amerykanom czym jest „bigosowanie” szablą.

Na użytek krajowy było bardziej gminnie, bez szlacheckich tradycji. Komorowski dzielił się np. „satysfakcją”, że pewną panią poseł „partii rządzącej” musiała ochraniać przed tłuszczą policja.

W 2016 roku całkowicie skończył z „tradycjami szlacheckimi” i proponował „walenie dechą w łeb, że upomnieć się o swoje”. Taki popis miał miejsce w Poznaniu na debacie zorganizowanej przez KOD.

REKLAMA

Teraz, niestety Bronisław Komorowski rzadziej jest zapraszany do mediów, ale jak już wystąpi to… jest jeszcze mocniej. Były prezydent bowiem się „zradykalizował”. Najwidoczniej już nawet odszedł od praktyk z wiejskich zabaw i „walenia dechą w łeb” na rzecz zaplanowanej zemsty z zimną krwią. Wygląda na to, że teraz bliżej mu do jakiejś Cosa Nostry, czy Yakuzy…

Komorowski zaproszony do Onetu komentował działania Jarosława Gowina: „Nikt nie zapomina w polityce takich zachowań. Każdy chce ukarać za nielojalność”.

„Czasami mądrość etapu podpowiada, aby z tym poczekać albo jakoś odłożyć w czasie, ale ja na miejscu Jarosława Gowina bym się po prostu w ciemnych zaułkach zawsze za siebie oglądał, czy mu coś nie grozi, jakieś niebezpieczeństwo. I on o tym doskonale wie” – stwierdził były prezydent, pokazując, że nadal jest w „formie”.

REKLAMA