Jajeczka wegańskie w supermarketach już wkrótce. Będzie jak w „Seksmisji”?

Wegańskie pisanki? Fot. ilustr. Twitter

W filmie Janusza Machulskiego skorupki jajek jak wiadomo się „odkręcało” i okazywało się, że jest to tylko „wyrób jajkopodobny”. Fikcja jednak staje się powoli za sprawą wegan rzeczywistością. Nie rozumiem tylko, dlaczego ludzie odrzucający tradycyjny sposób żywienia za wszelką cenę „normalsów” dalej naśladują. Sojowe, ale „kotlety”, „flaczki” z boczniaków, „sery” z ziemniaków, „schabowy” z tofu… Teraz fałszywe „jajka”.

Zaczęło się od tego, że dwóch francuskich inżynierów twierdzi, że opracowali substytut jajka bez zawartości białka zwierzęcego. Ich „cudowne jajka” mają być komercjalizowane od 2021 roku. Będzie to z pewnością wygoda dla kuchni wegańskiej, bo jajka w kuchni i gotowaniu pełnią rolę nie do przecenienia.

Tylko dlaczego ów produkt ma się nazywać jajkiem? Po co kopiować coś co istnieje w naturze w stanie doskonałym? Po co nazywać to jajkiem? Zawsze będzie to imitacja.

Wynalazcy tego produktu zastępczego to dwie panie, absolwentki Szkoły Inżynieryjnej w Cergy i wydziału chemii spożywczej. Uch wynalazek to produkt „bardzo dokładnie imitujący techniczne i wizualne cechy jajka”, ale złożony w całości ze składników roślinnych.

Panie Sheryline Thavisouk i Philippine Soulères prowadziły projekt pod nazwą „cudowne jajka”. Obydwie kobiety są zwolenniczkami teorii wegańskich i sporo mówią o ideologii „etyki zwierząt” i „wpływu produktów, które spożywamy na środowisko”.

Po ukończeniu studiów dalej pracowały nad swoim „wynalazkiem”, który ma dać weganom szansę poznania smaku jajka. Jesienią 2019 r. ich pomysł wszedł do inkubatora przedsiębiorczości w Paryżu.

Kompozycja jajkopodobnego wyrobu jest tajemnicą. Do tej pory takie „zamienniki” pojawiały się na rynku w postaci proszku. Teraz namiastka jajka ma być bliższa oryginałowi. Także wizualnie, z podziałem na żółtko i białko, konsystencją i smakiem. Można je będzie spożywać w podobny sposób jak normalne jajka, a także używać np. do ciast i makaronów.

Wiadomo tylko, że „jajkopodobny wyrób” zawiera wyłącznie składniki pochodzenia roślinnego lub mineralnego i jest ich około 10. Ma mieć przybliżone wartości odżywcze jak jajko od kury, ale będzie mniej kaloryczne (11 g białka na 100 g produktu, w porównaniu do 13 dla tradycyjnych jaj), będzie nieco mniej lipidów i a więcej węglowodanów.

Jednak nie to samo

Okazuje się jednak, że smak tego wyrobu nadal ma być dopracowywany, bo ciągle odbiega od oryginału. Wyrób ma trafić do sprzedaży na początku 2021 r. Pojawi się najpierw w restauracjach wegańskich, następnie w średnich i dużych supermarketach. Na razie cena pudełka z 4 jajami szacowana jest na 3–3,50 euro, ale panie liczą, że przy masowej produkcji spadnie.

Trwają też jeszcze prace nad „skorupkami”. Prototypowe jaja wegańskie poszły za „Seksmisją” i miały opakowania z tworzyw sztucznych, ale to przecież nieekologiczne. Podsumujmy ten „świat kulinarnego postępu”: smak ciągle nie ten, skorupki zaśmiecające morza i oceany, wysoka cena i w dodatku nie wiadomo, co by się z takiego jajka mogło wykluć?

Źródło: Ouest-France

4 KOMENTARZE

  1. Odpowiedź na zadane przez autora tekstu pytanie jest banalnie prosta. Weganie, to nie ludzie, którym mięso czy nabiał nie smakowały. To ludzie, którzy odrzucili karnistyczne podejście do żywienia, nie chcą przyczyniać się do cierpienia zwierząt i planety. Pomimo tęsknoty do dawnych smaków, rezygnują z produktów odzwierzęcych. Jeśli istnieje roślinna alternatywa, to większość chętnie z niej skorzysta. Jak widać, odpowiedź jest mniej dziwna od pytania 😉

Comments are closed.