Dania otworzy swe granice? Ale nie dla Szwedów

Mette Frederiksen, premier Danii. Zdjęcie: EPA/Henning Bagger DENMARK OUT Dostawca: PAP/EPA
Mette Frederiksen, premier Danii. Zdjęcie: EPA/Henning Bagger DENMARK OUT Dostawca: PAP/EPA

Duński rząd ma zdecydować o otwarciu granic. Tego domagają się wszystkie partie, ale nie chcą by wpuszczani byli Szwedzi.

Decyzja duńskiego rządu ma zapaść do 1 czerwca. Dotyczyć będzie tego, dla mieszkańców których krajów granice mają zostać otwarte. Sprawa jest praktycznie przesądzona – wszystkie główne ugrupowania chcą przywrócenia ruchu. Wątpliwości dotyczą tylko jedynej granicy lądowej kraju – z Niemcami. Natomiast wszystkie ugrupowania mają mocną, zdecydowana opinię na temat dopuszczenia ruchu ze Szwecją. Zdecydowanie się temu sprzeciwiają.

Dania jest połączona ze Szwecją mostem nad Cieśniną Sund, ale większość ruchu to przeprawy promowe. Sprzeciw wobec Szwecji dotyczy oczywiście tego, iż kraj ten nie wprowadził praktycznie żadnych ograniczeń związanych z pandemią, a liczba zarażeń w tym kraju praktycznie nie spada. Liderzy partyjni zgodnie twierdzą, iż zróżnicowanie w otwarciu granic dla poszczególnych krajów pozwoli na szybsze przywrócenie jakiegokolwiek ruchu.

– Wierzę, że jeśli będziemy otwierać się inaczej na turystów z różnych krajów, to otworzymy się szybciej – mówi w rozmowie z radiem DR Kristian Thulesen Dahl z Duńskiej Partii Ludowej.

– Jeśli otwarcie granicy ze Szwecją nie jest uzasadnione z punktu widzenia zdrowotnego, to Szwedzi mogą u siebie pozostać, a Niemcy mogą przyjeżdżać – zgodził się przewodniczący lewicowej partii Venstre Jakob Ellemann-Jensen.

Takie podejście popierają też Søren Pape Poulsen, przewodniczący Konserwatywnej Partii Ludowej, i Pernille Vermund, szefowa partii Nowej Prawicy.

Duński rząd nie chce się jeszcze deklarować, ale wskazuje na przykład krajów nadbałtyckich, gdzie jest podobny poziom zachorowań, więc ruch pomiędzy Litwa, Łotwą i Estonią jest swobodny. Teraz „zaproszenie” dostały również Polska i Finlandia. Szwecję pominięto.

Jeśli Dania podejmie decyzję o otwarciu granic dla innych krajów z wyjątkiem Szwecji, to okaże się, że Sztokholm zapłaci dodatkową, wysoką cenę za swe „otwarte” podejście do pandemii koronawirusa. Nie dość, że ma jedne z najgorszych wskaźników jeśli chodzi o poziom zarażeń i umieralność, to jeszcze może okazać się, że owo „otwarcie” jest iluzoryczne i dotyczy tylko samej Szwecji. Obywatele w swoim kraju mogą robić co chcą, ale za granicę już nie pojadą. Dania to kraj, z którym Szwecja ma najmocniejsze związki.