Serbskie wojsko otoczyło obozy nielegalnych imigrantów

Obóz dla nielegalnych imigrantów w Opatovacu w pobliżu granicy Serbii i Chorwacji. Zdjęcie: EPA/ANTONIO BAT Dostawca: PAP/EPA.
Obóz dla nielegalnych imigrantów w Opatovacu w pobliżu granicy Serbii i Chorwacji. Zdjęcie: EPA/ANTONIO BAT Dostawca: PAP/EPA.

Serbskie Ministerstwo Obrony poinformowało o rozmieszczeniu wojska w pobliżu obozów nielegalnych imigrantów. Mają chronić przed nimi okolicznych mieszkańców i pilnować przestrzegania kwarantanny.

Decyzje o akcji wojska podjął prezydent Serbii Aleksandar Vucic. W obozach w pobliżu granicy z Chorwacją przebywa około 4 tysiące nielegalnych imigrantów. Po wprowadzeniu blokad związanych z pandemią koronawirusa sytuacja w obozach stała się bardziej napięta.

Zareagowano też na skargi mieszkańców, okolicznych miejscowości, którzy padali ofiarą napadów i kradzieży dokonywanych przez przybyszy.

Kiedy rozpoczęła się pandemia w obozach zarządzono kwarantannę. Jej przestrzegania również pilnowali wojskowi. Nikt miał nie wchodzić do obozów, ani ich opuszczać. Okazało, że personel wojskowy był zmuszony wiele razy interweniować, gdy dochodziło do awantur w obozach, albo imigranci próbowali przejść przez kordon sanitarny.

Siły okazały się jednak niewystarczające stąd decyzja o rozmieszczeniu dodatkowych oddziałów wojska w pobliżu imigranckich obozów.

Serbia leży wzdłuż bałkańskiej trasy, którą nielegalni migranci wykorzystują, aby z Grecji przez Bałkany dostać się do państw członkowskich Unii Europejskiej. Szacuje się, że w rożnych miejscach na półwyspie – w Serii, Czarnogórze, Albanii, Bośni i Hercegowinie może przebywać nawet 100 tysięcy imigrantów, którzy czekają na okazję, by przedostać się do Unii.

Władze Bośni i Hercegowiny od dawna ostrzegają Unię Europejska, że nie są w stanie utrzymać imigrantów pod kontrolą. Twierdzą, że organizacje przestępcze zwane pozarządowymi, zajmujące się przemytem ludzi od dawna próbują zorganizować wielki pochód imigrantów, którego nikt nie byłby w stanie powstrzymać.

Teraz sytuacja uspokoiła się, ale tak naprawdę tylko pozornie. Wszyscy bowiem czekają na koniec pandemii koronawirusa.

1 KOMENTARZ

  1. Usiłuję przypomnieć sobie historyczny „wielki pochód” którego nikt nie byłby w stanie powstrzymać.
    Przychodzi mi na myśl tylko jedno zdarzenie, Gajusz Juliusz Cezar na czele raptem 6 legionów powstrzymał siedemdziesięcio-tysięczną armię Helwetów pod wodzą Diviscusa, która to miała obronić pochód około 400 tysięcy helweckich nielegalnych osadników przemieszczających w zorganizowany sposób, w poszukiwaniu nowych miejsc osiedlenia.
    Klęska Helwetów była tak olbrzymia że po kapitulacji do starych siedzib wróciło tylko około 110 tysięcy osób.
    Helwetom już nigdy pomysły nielegalnych wędrówek nie przyszły do głowy.

    Jak się chce, to można.

Comments are closed.