Michał Dworczyk o wizycie premiera w restauracji: „Trzeba powiedzieć przepraszam” [VIDEO]

Michał Dworczyk. Foto: PAP/Tomasz Gzell
Michał Dworczyk. Foto: PAP/Tomasz Gzell

Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: „przepraszam”. Jeżeli wkrada się błąd, to trzeba przeprosić – podkreślił szef KPRM Michał Dworczyk. Jego słowa odnosiły się do wizyty premiera Mateusza Morawieckiego w kawiarni w Gliwicach. Zapewnił, że kancelaria premiera wyciągnie z tej sytuacji wnioski.

W piątek szef rządu odwiedził Śląsk. W tym dniu zamieścił wpis na Twitterze dotyczący sytuacji w gastronomii. „Dzięki Tarczy możemy tutaj siedzieć i patrzeć spokojnie w przyszłość’ – usłyszałem od właścicieli restauracji. Gastronomia to ważna dziedzina gospodarki i infrastruktura społeczna, wzmacniająca więzi między ludźmi. Korzystajcie ze swoich ulubionych, lokalnych restauracji” – napisał premier.

Do wpisu dołączono zdjęcia, na którym szef rządu siedzi przy stoliku z trzema osobami, w bliskiej odległości, bez maseczek. Po tym wpisie, premierowi stawiano zarzuty, że nie przestrzega przepisów mówiących, że w czasie wizyty w kawiarni czy restauracji z obcymi osobami m.in. trzeba zachować odległość 1,5 metra.

Będą konsekwencje?

„Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: przepraszam. Jeżeli wkrada się błąd, to za ten błąd trzeba przeprosić” – oświadczył Dworczyk pytany w Polsat News. Jak zaznaczył, nie jest prawdą, iż władza może więcej niż przeciętny obywatel.

„Wewnątrz Kancelarii, bo to my zapewniamy obsługę pana premiera, wyciągniemy z tego wnioski” – zapewnił minister. Dworczyk pytany, czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec osoby odpowiedzialnej za tę sytuacje ocenił, że „są to wewnętrzne sprawy kancelarii premiera”. „Jestem pewny, że taka sytuacja nie powtórzy się” – zapewnił.

Przepisy są nieprecyzyjne

Na stwierdzenie, że zaistniała sytuacja mogła być spowodowana „niezbyt precyzyjnymi przepisami” Dworczyk ocenił, że „zawsze można postulować o to, aby przepisy były jaśniejsze, bardziej precyzyjne”. „My, wprowadzając różnego rodzaju obostrzenia związane z pandemią, staraliśmy się formułować przepisy, aby one były jasne i zrozumiałe, ale oczywiście zdarzały się sytuacje, gdzie takie wątpliwości się pojawiały” – podkreślił szef KPRM.

Rzecznik rządu Piotr Müller w poniedziałek w TVN24 powiedział, że na posiedzeniu rządowego zespołu kryzysowego, gdy była omawiana sytuacja związana z gastronomią, była decyzja by zalecenie dotyczące liczby osób, które mogą siedzieć przy stoliku miało „charakter miękki”. A ostatecznie – jak mówił rzecznik rządu – zostało wydane przez Głównego Inspektora Sanitarnego w formie zalecenia obowiązującego.

„Pan premier został przez swoje zaplecze, i ja chciałem za to przeprosić, źle poinformowany, po prostu miało być to zalecenie miękkie (…). Premier z naszej winy nie miał świadomości tego, że to zalecenie ma jednak charakter obowiązujący w myśl przepisów o inspekcji sanitarnej. I za to w imieniu zaplecza premiera chciałem przeprosić” – powiedział Müller.

Mętne tłumaczenie premiera

A jak tłumaczył się sam Morawiecki? Kuriozalnie… – Tak jak wcześniej było to wyjaśniane przez odpowiednie służby, te pewne odległości są zalecane, ale nie są nakazywane. W taki sposób do tego podeszliśmy – mówił premier.

Źródła: PAP, TVN24

6 KOMENTARZE

  1. Nie tam zadne przepraszam, tylko kara pieniezna egzekwowana na miejscu z zamiana na areszt, panie Dworczyk. Skoro nie zaplacil (bo nie zaplacil), do sadu drania.
    Dworczyka tez – za mataczenie.

  2. Jak jakiś poszukiwany przestępczy „kark” publikował zdjęcia z wakacji w Egipcie i dzięki temu został namierzony przez policję, to był to debil, głupek itd.
    A jak premier publikuje zdjęcia z restauracji, na których widać, że nie przestrzega reguł, które jego rząd (i on sam) narzucili to … został źle poinformowany? To on nie wie co ustalił, co podpisuje? On umie czytać?
    Ja rozumiem, że może boleć głowa, zupa może za słona itd. Ale doprawdy, ustalać prawo, nie przestrzegać go a potem opublikować dowody swojej niewiedzy? Gdzie ja żyję? Czy z nami leci pilot?

Comments are closed.