Korwin-Mikke wezwany przez UE do udowodnienia, że żyje. Potrzebował zaświadczenia lekarskiego

Janusz Korwin-Mikke mówi o łatwej i przyjemnej śmierci. Jak wyobraża ją sobie lider Konfederacji? Foto: print screen z YouTube/Super Express
Janusz Korwin-Mikke mówi o łatwej i przyjemnej śmierci. Jak wyobraża ją sobie lider Konfederacji? Foto: print screen z YouTube/Super Express

Janusz Korwin-Mikke został wezwany przez Unię Europejską do udowodnienia tego, że żyje. Okazuje się jednak, iż samo oświadczenie lidera Konfederacji nie wystarczy, konieczne było zaświadczenie lekarskie.

Na swoim Facebooku Janusz Korwin-Mikke udostępnił pismo, które otrzymał z Brukseli. Jak możemy przeczytać chodzi o kontrolę wewnętrzną dotyczącą pobierania przez byłych posłów świadczeń emerytalnych. Kontrola jest okresowa.

Zwracamy się zatem z uprzejmą prośbą o przesłanie nam zaświadczenia potwierdzającego, że pozostaje Pani/Pan przy życiu na dzień podpisania tego oświadczenia – czytamy w piśmie.

Niestety fakt, że Korwin-Mikke osobiście poświadczy, że żyje nie wystarczy. Jest to o tyle absurdalne, że faktycznie nie można mieć pewności kto podpisał jakieś zaświadczenie. Jednak w dzisiejszych czasach i przy obecnej technologii nie powinno stanowić problemu zweryfikowanie tożsamości posła.

Zgodnie z pismem z Unii Europejskiej zaświadczenie takie musi być bowiem wystawione przez osobę trzecią. Może je wystawić lekarz, urząd miasta lub urząd cywilny.

Otrzymałem więc stosowne zaświadczenie lekarskie – i dzięki temu wszyscy mają wreszcie dowód, że żyję. Bez tego dowodu zapewne nie mógłbym np. podróżować tramwajem – bo przecież nieboszczyk nie ma do tego prawa… – podsumowuje Korwin-Mikke.

10 KOMENTARZE

  1. Szanowny Panie Januszu! To i tak dobrze, ze nie wymagali od Pana swiadectwa, ze nie ma Pan brata blizniaka, a dlaczegozby nie?!

  2. Miał więcej szczęścia niż doktor Daneeka. O ile oczywiście UE (przy której major Major to cienki Bolek) uzna to zaświadczenie. W przeciwnym razie bowiem może domagać się przeniesienia zwłok JKM na cmentarz.

  3. Dosyć, że eurokołchoźnicy nie zażądali osobistego stawiennictwa, przecież można poudawać , że się nie żyje.

  4. Absurdalność tego powoduje zapomnienie języka w gębie… ;-)
    Dlaczego nie zwrócili się z tym pytaniem do polskiego Urzędu Stanu Cywilnego??

  5. Ten wymóg istnieje od dawna. Jako były urzędnik pamiętam , że potwierdzało się oświadczenia osób biorących świadczenia emerytalne że żyją.

Comments are closed.