PiS jest niechętny do kupowania polskich produktów? „Kupują zza granicy. Dają zarobić pośrednikom”

Mateusz Morawiecki i Jacek Sasin. / foto: PAP
REKLAMA

Dziennikarze Onetu twierdzą, że rząd PiS nie kupuje polskich produktów – testów na koronawirusa, maseczek – i zamiast tego daje zarobić pośrednikom. Ci z kolei mają być bardzo często w jakiś sposób związani z obozem władzy.

„Rząd woli wydawać miliony na zakup testów na koronawirusa w Chinach, Korei Południowej czy Turcji, zamiast kupować w polskich firmach. Na tych kontraktach zarabiają pośrednicy – spółki powiązane z Prawem i Sprawiedliwością” – cytowała ustalenia Onetu w Światopodglądzie Agnieszka Lichnerowicz z radia TOK FM.

– W momencie, kiedy premier Morawiecki zabronił handlu sprzętem związanym z koronawirusem, środkami ochrony osobistej, zabronił handlu na serwisach aukcyjnych OLX i Allegro, żeby nie dopuścić do spekulacji, w tym samym momencie rząd kupował tureckie testy przez polskiego pośrednika i tam przebitki były właśnie spekulacyjne. Dochodziły nawet do 600 procent – podkreślił dziennikarz Onetu Marcin Wyrwał na antenie radia.

REKLAMA

Zdecydowanym liderem wśród była poznańska firma Argenta, której założycielem jest Tomasz Zdziebkowski – znajomy wielu polityków PiS dzięki działalności w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego czy Zakonie Maltańskim.

Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Firma Zdziebkowskiego kupowała głównie tureckie testy. „Jak sprawdziliśmy, cena takiego pojedynczego testu wynosiła 34 złote za sztukę, a Argenta sprzedawała je rządowi po bardzo różnych cenach. Widzieliśmy po 130 zł, po 170 zł za sztukę, ale kiedy już „docisnęliśmy” Ministerstwo Zdrowia, to przyznało, że były też testy, których cena dochodziła do 209 złotych” – podaje TOK FM.

„Jeżeli weźmiemy tę cenę 34 złote, to rozmawialiśmy z doświadczonymi biznesmenami, którzy mówili, że jeśli firma uzyska 70 proc. przebitki na sztuce, no to już jest nieźle, to już jest dużo, z transportem spokojnie można to wieźć. Tutaj jest 600 proc.” – czytamy dalej.

Polskie firmy oferowały takie same produkty

Co ciekawe jedna z polskich firm sygnalizowała chęć sprzedaży testów na koronawirusa już na początku marca.

– Mamy tutaj czarno na białym jakby niechęć polskiego rządu do korzystania z polskich produktów. Bo także na początku marca ta sama polska firma oferowała rządowi testy immunologiczne, tzw. testy szybkie. W tamtym okresie minister Szumowski mówił, że według rekomendacji WHO są one nieskuteczne, więc ministerstwo nie jest zainteresowane. Jednak na początku kwietnia, czyli miesiąc później, rząd kupił, przez pośrednika również, 185 tys. takich testów za 4 mln z Chin. Także nie kupujemy też tego drugiego argumentu absolutnie – podkreślił Wyrwał.

– Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy znało cenę wyjściową. Odpowiedziało jednym słowem: Nie. Zapytaliśmy, czy sprawdziło, jaka jest sytuacja na rynku, czy sprawdzało, czy ten sam turecki test jest sprzedawany na innych rynkach, za ile. Tutaj znowu nam wysłano argument, że przeważała dostępność testów itd. – opisywał dziennikarz na antenie radia.

Podsumowując: z ustaleń dziennikarzu Onetu wychodzi na to, że polski rząd woli kupować drożej, lub zupełnie w ciemno, produkty zza granicy niż od polskich producentów. Zarabiają na tym pośrednicy…

Źródło: TOK FM, Onet

REKLAMA