Wojciech Cejrowski: To powinny być ZALECENIA! Człowiek sam zarządza swoją wolnością i zdrowiem [VIDEO]

Wojciech Cejrowski.
Wojciech Cejrowski. Foto: print screen YouTube

Wojciech Cejrowski w najnowszym Radiowym Przeglądzie Prasy odniósł się do kwestii przepisów prawa, które dla premiera okazały się być zaleceniami. – Rzeczywiście powinno być tak, jak premier mówi – uważa znany podróżnik.

Prowadzący Radiowy Przegląd Prasy Andrzej Rudnik przytoczył sytuację z premierem Mateuszem Morawiecki, który wraz z innymi politykami złamał przepisy wydane przez jego własny rząd, które zakazywały wówczas siedzenia przy jednym stoliku w restauracji osobom, które razem nie mieszkają.

Później rzecznik rządu Piotr Müller powiedział, że na posiedzeniu rządowego zespołu kryzysowego, gdy była omawiana sytuacja związana z gastronomią, była decyzja by zalecenie dotyczące liczby osób, które mogą siedzieć przy stoliku miało „charakter miękki”.

Pan premier został przez swoje zaplecze, i ja chciałem za to przeprosić, źle poinformowany, po prostu miało być to zalecenie miękkie (…). Premier z naszej winy nie miał świadomości tego, że to zalecenie ma jednak charakter obowiązujący w myśl przepisów – tłumaczył Müller.

Człowiek swoją wolnością i swoim zdrowiem sam zarządza

Andrzej Rudnik zapytał przekornie o to, czy teraz będzie można powiedzieć policjantowi, że nie stosujemy się do przepisów, bo to tylko zalecenia, skoro tak tłumaczony był premier rządu.

Niestety w Polsce nie ma tak, że premier coś powie i my się możemy do tego odwoływać. Nie ma w Polsce prawa precedensowego. Rzeczywiście powinno być tak, jak premier mówi, że to powinny być zalecenia – zaczął Wojciech Cejrowski.

Te wszystkie zalecenia sanepidu to powinny być ZALECENIA: ludzie jeżeli nie chcecie się pozarażać itd., to my Wam zalecamy następujący zestaw zachowań. Jak idziecie do restauracji, a mieszkacie razem, to obojętne czy jesteście rodziną, to sami zdecydujcie – dodawał.

To powinno być na tej zasadzie, że tu są zalecenia mądrych ludzi, sanepidu i innych, ale to są tylko zalecenia, a człowiek swoją wolnością i swoim zdrowiem sam zarządza znając swój przypadek. W jednej restauracji jest to sensowne, w drugiej jest to kompletnie bezsensowne – tłumaczył.

3 KOMENTARZE

  1. Panie Wojciechu – tak, ale…
    Przy stoliku – pełna zgoda, ale stolik od stolika już nie może być blisko, bo przy sąsiednim stoliku siedzą inni ludzie i tam wolność z pierwszego stolika „się kończy”.
    Tak więc wiele z obostrzeń powinny być zaleceniami, ale część z nich powinna być prawem. Oczywiście najlepiej by było, gdyby sami restauratorzy dla dobra klienta to zrobili, ale przecież spora z nich część przełoży zarobek nad bezpieczeństwo, stąd potrzebne prawo.
    I tu docieramy chyba do sedna – ludzie wbrew pozorom (w przeważającej części) chcą szanować prawo, jeśli ono jest mądre, bo widzą, że ono czemuś ważnemu służy. Natomiast w przypadku prawa socjalistycznego, które mamy, gdzie pełno jest bzdurnych przepisów, szybko uczą się je lekceważyć, a nadto w ogóle tracą do niego szacunek.
    PiS przez 5 lat nic nie zrobił w kierunku porządkowania prawa, cały ten czas zszedł mu na wojenkach.

    Należy też pamiętać, że, niestety, nie mamy społeczeństwa myślącego, musimy je dopiero „wychować” do wolności – a prawdziwą wolność mamy wtedy, gdy sami korzystamy z własnej i szanujemy wolność drugiego człowieka. Bo jeśli olewamy cudzą, tzn. że nie cenimy w ogóle wolności i wtedy sami się niepostrzeżenie zniewalamy. O tym bardzo często zapominają wolnościowcy, upodabniając się niejako do lewactwa, które uważa, że wolność to „wszystko mi wolno”.

  2. Niestey komunisci, sami bedac niewolnikami: ukladow, ukladzikow, kompromitujacych nagran itd. nie szanuja wolbosci bo jej nie znaja.

  3. A propos zaleceń i wolności w dobie pandemii… Ostatnio mało co brakowało, a w windzie galerii handlowej przypadkowy facet rzuciłby się na mnie, bo on miał maseczkę, a ja nie (wiem, powinienem, ale nie zawsze można o niej pamiętać). Stanąłem pokornie przy samych drzwiach windy, odwróciłem się tyłem do ludzi i nikogo specjalnie nie narażałem. Tymczasem koleś najpierw zaczął kaszleć, sugerując żonie, że „nie szanuje tych, którzy nie szanują jego”, a gdy mu odchrząknąłem po wyjściu z windy, zaczął… pluć w moim kierunku i rzucać inwektywami. Rozumiem, że pandemia doprowadza ludzi do szału, ale w tej sytuacji koleś kompletnie odleciał. Swoją drogą, gdyby mu nakazano nosić dla bezpieczeństwa reklamówkę na głowie, to pewnie też by się sugerował takimi nakazami. Tylko gdzie w tym wszystkim istnieje granica zdrowy rozsądek i szacunek dla wolności innych ludzi…

Comments are closed.