Czesi wyrzucili z kraju dwóch pracowników rosyjskiej ambasady

Pomnik marszałka Koniewa w Pradze/Fot. Twitter Ondrej Kundra
Pomnik marszałka Koniewa w Pradze/Fot. Twitter Ondrej Kundra

Rząd Czech zdecydował o wydaleniu z kraju dwóch rosyjskich dyplomatów. Decyzję o uznaniu ich za persona non grata zapadła po spotkaniu premiera Babisza, MSZ Tomasza Petrziczka, MSW Jana Hamaczka oraz szefa czeskiego kontrwywiadu, czyli Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS), Michala Koudelki.

Ma to związek z informacjami, które w kwietniu br. uzyskały służby specjalne na temat przyjazdu do Pragi osoby z paszportem dyplomatycznym, która mogła mieć przy sobie silną truciznę – rycynę. W konsekwencji trzech samorządowców czeskich otrzymało ochronę policyjną.

W piątek 5 czerwca premier poinformował, że ta informacja była nieprawdziwa. Czechów wystawiono do wiatru w wyniku sporu pomiędzy pracownikami ambasady rosyjskiej w Pradze. Jeden z nich fałszywie oskarżył kolegę wobec czeskich tajnych służb.

Według premiera Babisza incydent zaszkodził stosunkom czesko-rosyjskim oraz doprowadził do niepotrzebnego i nieuzasadnionego obciążenia czeskich służb bezpieczeństwa. Republika Czeska nie może tolerować podobnych wypadków na swoim terytorium – dodał premier.

Czeska dyplomacja próbowała w dyskretny sposób rozwiązać tę kwestię, jednak strona rosyjska nie podjęła tematu i pozostało tylko wydalenia dyplomatów. Ambasada Federacji Rosyjskiej uznała wydalenie dyplomatów za nieprzyjazny krok. Jak podkreśliła – od samego początku związany był z nieprawdziwymi zarzutami medialnymi.

O pojawieniu się na lotnisku w Pradze dyplomaty rosyjskiego z podejrzaną przesyłką informował tygodnik „Respekt”. Ujawnił on, że policyjną ochronę dostali: burmistrz Pragi Zdeniek Hrzib, który m.in. doprowadził do przemianowania placu, przy którym mieści się ambasada Rosji, na plac Borysa Niemcowa, zabitego w 2015 roku antykremlowskiego opozycjonisty; starosta jednej z dzielnic Pragi Ondrzej Kolarz, który zadecydował o zdemontowaniu pomnika sowieckiego marszałka Iwana Koniewa; oraz inny praski starosta Pavel Novotny, który upamiętnił tablicą współpracującego z Wehrmachtem rosyjskiego generała Andrieja Własowa. Jego żołnierze w maju 1945 r. stanęli po stronie praskich powstańców.

Źródło: PAP

3 KOMENTARZE

  1. No pięknie, kremlowskich grandziarzy należy pędzić gdzie pieprz rośnie; aż brudne posowieckie galoty pogubią.

  2. Czesi wcześniej nie zgodzili się na amerykańską „tarczą antyrakietową” ani na żadną bazę USA w Czechach, oświadczając oficjalnie ustami ministra „nie po to pozbyliśmy się sowieckiego okupanta, by zastępować go kolejnym”. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polin? :-)))))))))))))))

Comments are closed.