Piwowarczyk: Jakiej Polski chcemy?

Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. / foto: Flickr/Wikimedia: EPP (kolaż)
Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. / foto: Flickr/Wikimedia: EPP (kolaż)

Andrzej Duda podpisał „Kartę Rodziny” i wywołał tym niezwykłą burzę. Nic dziwnego, bo jej zapisy dotyczą tego w jakim kraju chcemy żyć.

Czy chcemy żyć w „socjalizmie plus”, w którym władza najpierw łupi obywateli wysokimi podatkami, a później oddaje niektórym ochłapy według własnego uznania? Szczerze powiedział ostatnio Andrzej Duda, że PiS „rozdaje podatnikom ich pieniądze”.

Jedni będą rozdawać kościołowi, inni rodzinom z co najmniej dwójką dzieci, jeszcze inni związkom partnerskim albo tęczowym organizacjom. Idea w każdym przypadku jest taka sama.

Najlepiej wyraziła to Małgorzata Sadurska z PiS mówiąc, że „to jest absurd, żeby ludzie sami decydowali na co wydadzą swoje pieniądze”.

Czy chcemy żyć w państwie, w którym władza decyduje o tym, co można mówić i jakie ideologie mogą być głoszone?
Oczywiście największym echem odbiły się punkty o „zakazie propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych”.
Socjalizm znów tworzy problemy nieznane w normalnym ustroju.

Problem ten pojawia się tylko dlatego, że państwo zajmuje się tym, czym nie powinno. Po co państwo ma mieszać się do kultury, po co ma dofinansowywać teatry albo wydarzenia kulturalne?

Do XX wieku tego nie robiło i piękne rezultaty ludzkiego działania podziwiamy do dziś. Dziś za to mamy sztukę nowoczesną, która częściej niż obiektem zachwytów jest obiektem kpin.

Kiedy państwo stosuje dotacje musi dojść do naruszenia praw obywateli. Jeżeli państwo zabiera komuś pieniądze i dotuje nimi coś z czym ten ktoś się nie zgadza, dochodzi do naruszenia prawa własności. I nie ma tu znaczenia, czy ktoś nie zgadza się na promocje konserwatyzmu czy LGBT.

W normalnym państwie ilość instytucji jest ograniczona do niezbędnego minimum. Do instytucji takich jak ograniczony rząd, sądownictwo i służby, które pozostają wolne od wszelkich ideologii.

W normalnym państwie każdy wydaje pieniądze na to, na co ma ochotę. To wolny rynek, za którym kryją się indywidualne decyzje każdego konsumenta, decyduje o tym, co jest dotowane.

W normalnym państwie każdy ma prawo głosić takie poglądy jakie chce, liberalne, komunistyczne, faszystowskie czy tęczowe i nikt nie może tej wolności słowa odbierać. Ale też nikt nie ma prawa zmuszać innych, by pod przymusem za głoszenie tych poglądów płacili.

W normalnym państwie każdy może świadczyć – lub nie – usługi komu chce i jakie chce. Drukarz ma prawo odmówić drukowania ulotek LGBT, fotograf obsługi takiego „ślubu”, a HBO może nie pokazywać „Przeminęło z wiatrem”. I to bez podawania przyczyny.

Państwo ma prawo wkroczyć TYLKO wtedy, kiedy dochodzi do naruszenia wcześniej zawartych dobrowolnie umów. Państwo ma chronić przed przemocą i nieuczciwością, a nie je stosować.

Podstawowe pytanie nie dotyczy tego, czy promować LGBT czy go zabraniać, czy wspierać kościół czy go zwalczać. Podstawowe pytanie dotyczy tego czy chcemy żyć w kraju, w którym to kto inny zarządza naszymi pieniędzmi i decyduje co wolno mówić, a czego nie, czy też chcemy prawdziwej wolności.

<iframe src=”https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Frpwiowarczyk%2Fposts%2F135750434786859&width=500″ width=”500″ height=”741″ style=”border:none;overflow:hidden” scrolling=”no” frameborder=”0″ allowTransparency=”true” allow=”encrypted-media”></iframe>

Comments are closed.