
Personel pielęgniarski zorganizował w niedzielę 14 czerwca kilka wieców protestacyjnych w Belgii. Krytykowano na nich brak środków i sprzętu w czasie pandemii, nadmierną śmiertelność wśród personelu szpitali i brak ich odpowiedniego dofinansowania.
Belgia jest kolejnym krajem, który wychodzi z pandemii z wieloma roszczeniami i zarzutami wobec swoich władz. Manifestacja miała się odbyć przed siedzibą federalnego ministra zdrowia Maggie De Block w Brukseli, przed ministerstwem finansów w Charleroi oraz na Placu Saint-Lambert w Liège.
TOURNONS LEUR LE DOS ! Poing levé
🔴Rassemblons-nous pour une haie de déshonneur dimanche 14 juin, 14h
⤵️ pic.twitter.com/8hZRX22zPR— La santé en lutte (@SanteLutte) June 6, 2020
Wiece przerwała policja, bowiem Rada Stanu ostatecznie potwierdziła zakaz demonstrowania. Mimo tego w wielu miejscach do protestów doszło. Personel symbolicznie odwracał się plecami.
Wcześniej Rada Bezpieczeństwa Narodowego i merostwo Brukseli wydały zakaz. Organizacja „Zdrowie w walce” zwróciła się do Rady Stanu z prośbą o akceptację demonstracji, ale Rada Stanu oddaliła odwołanie.
Ciekawe, że podobne manifestacje „antyrasistowskie” są uznawane na zasadach wyjątku. Personel szpitali zamierza jednak do protestów powrócić i zarzuca rządowi, że narażał życie lekarzy i pielęgniarek.
🛑 PATIENTS & SOIGNANTS VICTIMES DU GOUVERNEMENT 🛑
👉 Action, ce mercredi, à l'hôpital Marie Curie à Charleroi ✊
Appel à toute la population et l'ensemble du secteur de la santé à descendre dans la rue pour la Grande Manifestation de la Santé-Grote Betoging voor Gezondheid. pic.twitter.com/jCQwRw2lz7
— La santé en lutte (@SanteLutte) May 28, 2020
Źródło: Le Soir