Bez Boga, ani do proga. Katolik Hołownia ograniczy rolę Kościoła w życiu publicznym

Szymon Hołownia/fot. PAP/Adam Warżawa
Szymon Hołownia/fot. PAP/Adam Warżawa
REKLAMA

„Nie mogę już patrzeć na Polskę, w której Kościół katolicki, do tego stopnia wykorzystywany przez polityków, staje się w oczach wielu ideologiczną czy duchową przybudówką PiS. Nie mogę już patrzeć na msze państwowo-kościelne, na których trudno odróżnić kto jest ministrantem, a kto ministrem” – mówił Szymon Hołownia w Toruniu.

Miejsce chyba wybrał nieprzypadkowo, bo to wszak miasto, w którym ma ostoję Radio Maryja. Dostało się nawet biskupom, bo podobno „opowiadają bzdury”: . „Nie mogę patrzeć na bezczeszczenie naszego narodowego sanktuarium na Jasnej Górze, w którym biskup w towarzystwie kamer opowiada bzdury wołające o pomstę do nieba o ewangeliście Mateuszu Morawieckim i drugim ewangeliście Łukaszu Szumowskim”.

Hołownia zadeklarował, że jeżeli zostanie prezydentem, to nie będzie organizował „ustawek” w kościele. Ulżyło nam, bo „nadal zamierza praktykować, jako katolik”.

REKLAMA

Katolik dość wybiórczy, bo odnosząc się do kwestii aborcji, podkreślił, że chociaż od zawsze jest jej przeciwnikiem, to w obecnej sytuacji, gdyby nawet Sejm przesłał do niego, jako prezydenta, zmiany w tej ustawie, które uchwalone zostały jednym czy dwoma głosami, to zawetowałby je.

Było także o pedofilii, renegocjacjach finansowania nauki religii w szkołach, likwidacji funduszu kościelnego, który w jego ocenie mógłby z powodzeniem zastąpić odpis podatkowy. Zrobi także audyt „w zakresie środków przekazanych przez państwo na dzieła ojca Tadeusza Rydzyka”.

„Nadszedł najwyższy czas, żebyśmy w Polsce uregulowali rozdział Kościoła od państwa” – mówił Hołownia. Jeśli wygra to nie będzie uroczystej mszy inaugurującej jego prezydenturę. Prezydenckie klęczniki trafią zaś do muzeum.

Hołownia chce też zrezygnować w kancelarii prezydenta z etatu kapelana, który zostanie zamieniony na etat pracownika socjalnego. Poza tym Hołownia będzie nadal… katolikiem, z tym, że „prywatnie”.

Wykorzystywanie pewnych antyklerykalnych resentymentów społecznych w kampanii wyborczej Hołowni jest bardziej paskudne, niż deklaracje antykościelne Roberta Biedronia mówione wprost. Wypchnięcie Kościoła z życia publicznego i zamknięcie go w kruchcie to postulat realizowany w laickiej Francji, który kończy się zawsze sprowadzaniem społeczeństwa na manowce permisywizmu.

Na szczęście „bez Boga, ani do proga”.

Źródło: PAP

REKLAMA