Tęczowy totalitaryzm w natarciu

Zdjęcie ilustracyjne. Kadr z piosenki "Tęczowa Swastyka" Macieja Maleńczuka. / foto: YouTube

Po ostatnim wpisie na Facebooku rzucili się na mnie piewcy tolerancji i karania za mowę nienawiści, którzy nie mają problemu, by osoby o odmiennych poglądach nazywać „śmieciem” czy „ch*jem”. To te same osoby, które uważają, że słowa ranią bardziej niż pięści.

Ja się oczywiście nie obrażam, wskazuje jedynie na hipokryzje i dziękuję serdecznie za zrobienie reklamy. Dzięki Wam strona osiągnęła największe zasięgi w historii i mimo masy skoordynowanych krytycznych reakcji, największy przyrost polubień.

W poście podniosłem dwa postulaty: każdy powinien być równy wobec prawa i mieć wolność wyboru. Widocznie przedstawiciele LGBT się z tym nie zgadzają, czyli jednak chodzi o przywileje.

O ideologii LGBT…

Wyraźnie napisałem, iż nie możemy mówić o ideologii LGBT, ale jej tworzeniu, bo nie ujmuje świata całościowo (jeszcze). Poza tym to kwestia definicji, gdybyśmy przyjęli za PWN def. ideologii jako „zbioru poglądów wyrażających interesy jakiejś grupy, mobilizujących ją do walki o władzę i uzasadniających utrzymanie władzy w celu przekształcenia rzeczywistości zgodnie z interesem tej grupy i jej widzeniem świata”. To z pewnością LGBT tę definicję ideologii wyczerpuje.

Prof. Adam Wielomski wskazuje, że na ideologię składają się poglądy na sprawy takie jak „ustrój, politykę, ekonomią, kulturę, sprawy zagraniczne, problemy społeczne”. Obecnie możemy mówić o doktrynie LGBT.

Doktryna ta aspiruje to bycia ideologią, bowiem zakłada, że to identyfikacja płciowa czy też seksualna ludzi definiuje ich, systemy społeczne i polityczne oraz otaczającą nas rzeczywistość. Jeżeli spojrzymy na sfery wymienione przez prof. Wielomskiego to LGBT nie odnosi się jedynie do spraw zagranicznych.

Nie ma czegoś takiego jak ustrój LGBT, ALE jeżeli powstają postulaty ścigania za mowę nienawiści (czyli powiedzenie czegoś, co się komuś innemu nie spodoba) albo za tzw. homofobię (co dziś oznacza to, że ktoś neguje postulaty LGBT) to musi to doprowadzić do PAŃSTWA TOTALITARNEGO, które z pomocą aparatu cenzury ściga obywateli za słowa i kontroluje ich myśli i poglądy.

Jeżeli środowiska LGBT uznają, że państwo może nakazać komuś świadczenie usługi albo sprzedawanie towaru, kiedy ten tego nie chce osobom LGBT, to mamy jasno wyklarowany pogląd na własność prywatną. Pogląd ten prowadzi wprost do państwa socjalistycznego, które uznaje, że własność obywateli może być zmieniana i modyfikowana przez rząd według uznania.

Jeżeli ruchy LGBT postulują dofinansowywanie ich i nie dopuszczają postulatów o likwidacji dofinansowania dla kogokolwiek, to prowadzi to do uznania, że ma istnieć redystrybucja dóbr z pomocą urzędników. Czyli mamy już dwa punkty kierujące nas w stronę modelu ekonomicznego LGBT.

Środowiska LGBT uznają, że problemy społeczne wynikają z niedouczenia społeczeństwa w kwestiach ich istnienia i chcą pod przymusem edukować, a jak ktoś się wczyta w standardy edukacji seksualnej to tak naprawdę indoktrynować dzieci, w zgodzie ze swą doktryną. To samo uznanie źródła problemów prowadzi np. do politycznego postulatu powołania pełnomocnika ds. osób LGBT.

Środowiska LGBT od lat prowadzą intensywny marsz przez instytucje kultury, zgodnie z zasadami sformułowanymi przez Rudiego Dutschke. Odbywa się to poprzez wspomniane już dofinansowanie ruchów LGBT ze środków publicznych, obowiązek uwzględniania LGBT przez instytucje publiczne oraz przez zaszczucie ideologiczne twórców i wprowadzanie osób LGBT jedynie w pozytywnym świetle do większości produkcji.

Środowiska LGBT dokonują zmian społeczno-kulturowych także za pomocą języka. Fobia to strach przed czymś, tymczasem łatka homofoba albo transfoba przypinana jest każdemu, kto nie zgadza się z ich postulatami. Tolerancja oznaczająca znoszenie, przecierpienie czegoś z czym się nie zgadzamy, zamieniana jest w akceptację i afirmację takich postaw.

Środowiska i ruchy LGBT nie mają jasno określonej wizji ustroju państwa czy poglądu na ekonomię, jednak ich postulaty prowadzą coraz bardziej do określonego typu państwa. Państwa, w którym nie ma wolności, w którym władza może karać ludzi za nieprawomyślne myśli i słowa, w którym urzędnik może zabrać własności jednemu i dać drugiemu albo nakazać jak ma nią dysponować.

Comments are closed.