Zamiast grypy wykrywają koronawirusa? Dr Zbigniew Martyka: „Dokładnie w momencie wybuchu paniki zachorowalność na grypę gwałtownie i niewytłumaczalnie spadła”

Dr Zbigniew Martyka. / foto: YouTube

„Super Express” przeprowadził wywiad z chodzącym głosem rozsądku polskiej medycyny. To oczywiście nikt inny jak dr Zbigniew Martyka, ordynator Oddziału Zakaźnego w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, który zasłynął z wypowiedzi nt. koronawirusa. „Wcześniej czy później prawie każdy z nas spotka się z tym wirusem tylko większość tego nawet nie zauważy” – stwierdził w najnowszej rozmowie z tabloidem.

Dr Zbigniew Martyka w ostatnich tygodniach zasłynął wypowiedziami na temat koronawirusa, mówił m.in., że od samego wirusa gorsza jest panika, a śmiertelność jest tak mała, że szczepionka może nie mieć większego sensu. Krytykował też obowiązek noszenia maseczek i rękawiczek przez pracowników sklepów. Tłumaczył, że rękawiczki przyczyniają się do braku odpowiedniego oddychania skóry, z kolei przez maseczkę wirus i tak może przeniknąć.

Co teraz powiedział na łamach „SE”? Przypomniał, że wielu tzw. ekspertów, którzy postrzegają COVID-19 jako sprawcę pandemii pomijają wiele danych. Np. tych odnoszących się do „ilości zachorowań, zgonów, ciężkości przebiegu w porównaniu z innymi chorobami, a przede wszystkim z prawdziwymi epidemiami, które dziesiątkowały ludzi”.

Tajemnicze zniknięcie grypy

Doktor zauważył też jeden niezwykły fakt. „Proszę zwrócić uwagę, że zachorowalność na grypę gwałtownie i niewytłumaczalnie spadła dokładnie w momencie wybuchu paniki z powodu zagrożenia koronawirusem. We wszystkich latach krzywe zachorowań na grypę niemal się pokrywają. Ale od marca 2020 krzywa ta gwałtownie spada w trudny do wytłumaczenia sposób” – mówił. Zauważył, że wygląda to tak jakby zamiast diagnozować u ludzi grypę, zaczęto stwierdzać zakażenia koronawirusem.

Dr Martyka widzi dwa możliwe warianty, którymi można wytłumaczyć tę sytuację. Pierwszy to fakt, że wirusy z grupy „korona” od dziesiątków lat atakują ludzi. Jednak w poprzednich latach „nikt nie robił z tego problemu”. Drugi to taki, że pacjentów z objawami grypowymi bierze się na testy przeciwciał COVID-19. Te są niejednokrotnie bardzo niedokładne i wskazują na zakażenie koronawirusem.

Prawdziwym problemem nie jest koronawirus

Doktor odpowiedział też na pytanie dotyczące ilości ofiar. Czy 350 tys. zgonów na świecie z powodu koronawirusa, to dużo czy mało?

„Każda śmierć jest tragedią. Ale, niestety, ludzie umierali i będą umierać z różnych przyczyn. Każdego dnia odchodzi z tego świata 150-200 tys. osób. Co roku umiera z głodu około 11 milionów dzieci poniżej 5. roku życia, to znaczy 30 tys. małych dzieci dziennie! W ciągu zaledwie dwóch tygodni umrze tych małych dzieci tyle, co na całym świecie zmarło dotychczas z powodu określanego jako COVID-19. A do tego dochodzą zgony z głodu u starszych dzieci, osób dorosłych. Co jest dla Pana bardziej frapujące? Jeśliby Panu naprawdę zależało na ratowaniu życia ludzkiego i gdyby to od Pana zależało, to gdzie skierowałby Pan działania, aby zmniejszyć śmiertelność?” – zapytał Martyka.

Na koniec odniósł się do pytania – jak ważna jest odporność człowieka w walce z takimi patogenami? Odpowiedział oczywiście, że ma to kolosalne znaczenie, ale w dobie zniszczonego środowiska zdrowie ludzi z roku na rok globalnie się pogarsza. Chodzi o poważne niedobory mikroelementów i witamin. Co do drugiej fali epidemii stwierdził, że ciężko przewidzieć czy takowa wzbierze.

Źródło: „Super Express”

14 KOMENTARZE

  1. Reklasyfikacja to jeszcze nic.
    Bezobjawowy chory??
    Do ludzi jeszcze nie dotarło, że testy są fałszywe, ilością testów, sposobem ich użycia oraz sposobem klasyfikacji zachorowań i zgonów mogą dowolnie manipulować „plandemię”- co 2 tygodnie, albo 2 miesiące… mogą blokować i odblokowywać i to jest ich sposób na terroryzowanie ludzi i rozwalanie gospodarki.
    Próbkę tego dostaliście ma przykładzie testów w kopalniach. Wkrótce jak tylko będzie szczepionka to z wami zrobią to samo – masowe testy, kwarantanny i przymusowa szczepionka sterylizacyjna i modyfikująca genetycznie z czipem do kontroli.
    Żyjemy z miliardami różnych wirusów w naszym ciele.
    Testy CoV19 są fałszywe (83% testów daje falszywe pozytywne wyniki, część testów jest zainfekowanych – Dr. S. Montanari) i nie identyfikują ile „wirusa” ma próbka. Identyfikują fragment materiału genetycznego, który powszechnie występuje w wielu różnych wirusach oraz są naturalnym „produktemm” z komórek ludzkich w stresie. Testy zostały opracowane ponad 30 lat temu nawet. Wynalazca tych testów pisze sam, że nie należy ich używać do diagnostyki, ale do celów badawczych, naukowych – Dr. Kaufman.
    Wynikiem działania różnych czynników (np. stresu, strachu, substancji, napromieniowania, infekcji, chorób w organizmie) jest wydzielanie przez nasze komórki komunikacyjnego i obronnego materiału genetycznego (tzw. Exosomes). Exosomy są wydzielane, aby zaalarmować inne komórki i inne osobniki swojego gatunku o stresie. Exosomy pod mikroskopem mają identyczne wymiary, wygląd jak „wirus” CoV19 i tzw. testy na CoV18 identyfikują w rzeczywistości min. nasze Exosomy, które są naturalnym elementem eliminacji toksyn i obrony komórki. Organizm eliminuje następnie je i toksyny min. przez płuca i to objawia się „grypą” – kaszel, cieknący nos…Media i rząd tworzą tyle dodatkowego i niepotrzebnego stresu u ludzi, że nic dziwnego, że potem ludzie chorują i umierają rzekomo na wirusa CoV19, ale tak naprawdę to mieli choroby towarzyszące i dodatkowy stres medialny i tego organizm już nie wytrzymał…
    Gdy oni zamykają wszystkich tylko dlatego, że ktoś miał kontakt z kimś kto ma pozytywny test to jest to idiotyzm i terroryzm. Nawet, gdyby testy były jednoznaczne to sam fakt, że ktoś jest zarażony nie znaczy, że choruje ani tym bardziej, że umrze.
    Wszystko to co się teraz dzieje zostało opisane/zaplanowane w maju 2010 r. w raporcie „The Rockefeller Foundation”. Raport jest dostępny w sieci i nie jest tajemnicą…
    „Scenarios for the future technology and international development”
    Pandemia, maski, pomiary temperatury, kontrole, lockdowny, likwidacja praw i swobód obywatelskich, wzorowanie się na reżimie chińskim, zatrzymanie gospodarki i życia – wszystko po to, abyście zrezygnowali z prywatności i suwerenności na rzecz „bezpieczeństwa”.

    • do tego dochodzi ciągle przebywanie w polach elektromagnetycznych wifi telefonia komórka, ktore to zaburza polaryzacje krwinek, a co za tym idzie trudniejszy przepływ krwi. To może powodować zlepianie się krwinek- efekt problemy z ciśnieniem gorsza saturacja w płucach itd

  2. Moi synowie gdy zaczynała się epidemia przechodzili grypę z powikłaniami. Czyli doktorek przesądził albo za bardzo uogólnił. Bo wg niego powinni trafić na kwarantanne.
    JKM jest zwolennikiem prywatnej sluzby zdrowia.
    Synowie leczyli ta grype w prywatnych Medocoverze i Luxmedzie.
    Lekarze ubrani w „kosmiczne” stroje badali ich lezacych na leżance przez szparę w drzwiach.
    Boze broń nas przed prywatną praktyką. To juz w Polsce przerobione ze stomatologia. Niedowiaki zobaczą swoje ząbki gdy będą 60+.

    • Ale twój problem jest taki, że wybrałeś złego dostawcę usług.
      Kolejny problem – medycyna rockefelerowaska – jeśli z niej korzystasz to oni cię nie leczą tylko usuwają symptomy.
      Trzeba szukać holistycznych lekazy, alternatywnych terapii – są i to skuteczne.

    • Zależy do jakiego stomatologa. Jak ci pacjent przyłazi jak to mówią „z gównem w gębie”, nie myje itp. nie przychodzić choć raz na rok czy pół roku na kontrolę by zbadać zęby to takie efekty. Stomatolog ma ci wyleczyć zęby tak by nigdy się nie psuły? Tego nigdy nie zrobisz jak ktoś nie będzie dbał o zęby. Chyba że będziesz jeść dzień w dzień po jednej cebuli to uchronisz się jakoś przed dziurami ale to też nie jest 100% efektywne no i śmierdzieć cebulą się będzie.

  3. Prywatna służbą zdrowia działa. Jednak do jest potrzeba spełnienia ELEMENTARNEGO warunki, musi stanowić przewagę nad wszelkimi formami państwowej służby zdrowia, aby była oczywista i realna konkurencja, która powoduje podnoszenie jaksci oraz spadek cen. Są takie państwa…

  4. Jak ludzie mieli chorować na grypę, jak zaczęli masowo myć i dezynfekować dłonie, zasłaniać nos i usta, unikać tłumu?

    • Jesteś w mylnym błędzie. Nikt na masową skalę nie zaczął się myć i dezynfekować. Tylko tam gdzie musieli. W domu nikt się nie dezynfekuje i nie myje więcej niż do tej pory. Maseczki zaś to siedlisko ogromnych ilości mikrobów. Mało kto je pierze czy dezynfekuje. Zakłada zaś wtedy kiedy musi. To cud że nie wybuchła prawdziwa epidemia.

Comments are closed.