Bronią pomnika generała Faidherbe

W obronie pomnika we francuskim Lille. Fot. Twitter
W obronie pomnika we francuskim Lille. Fot. Twitter

Dyskusji medialnej o pomnikach we Francji towarzyszą już konkretne konfrontacje uliczne. Około 200 osób zebrało się na manifestacji na wezwanie „kolektywu” „Faidherbe musi upaść”. Chodzi o pomnik generała Louisa Léona Césara Faidherbe, bohatera obrony regionu Nord-Pas-de-Calais przed Prusakami.

Generał urodził się 3 czerwca 1818 r. w Lille. Zmarł 28 września 1889 r. w Paryżu. Był żołnierzem, ale też administratorem kolonialnym, w tym dwukrotnie gubernatorem Senegalu. Jego pomnik znajduje się na Placu Richebé i lewica chce go strącić jako „kolonialistę”.

Wybryki lewactwa przestają być bezkarne. Do obrony pomnika w Lille zmobilizowała się młodzież, która otoczyła cokół. Obydwie grupy się przekrzykiwały, a na hasło obalenia pomnika, odpowiadano sloganem „Jesteśmy u siebie w domu, spróbujcie!”.

Radio Bleu Nord podawało, że „sytuacja jest napięta”. Na miejsce przybyły jednostki CRS. Lewacy zaczęli krzyczeć, że „policja ochrania fachos” (faszystów). Doszło do zamieszek, a policja odepchnęła od sobie obydwie grupy, co pozwoliło uniknąć konfrontacji.

Gen. Faidherbe jako gubernator Senegalu walczył z Maurami i stworzył słynną formację „strzelców senegalskich”. Był dzieckiem swojej epoki. Jako „kolonizator” rozszerzył wpływy Francji daleko poza Senegal, pracował nad rozwojem lokalnej gospodarki i był budowniczym portu w Dakarze. Zaplanował też linię kolejową z Dakaru do Nigru, promował dystrybucję wody pitnej w Saint-Louis i budowę oczyszczalni wody Mbakhana (powstała w 1885 roku).

Prowadził też prace nad lokalnymi dialektami, obyczajami i napisał kilka dzieł o etnografii i geografii o Afryce Zachodniej. Lewackie „kolektywy” atakują jego pamięć od ponad 10 lat. Niestety dwa lata temu socjalistka i mer Lille Martin Aubry stwierdziła, że taka „debata jest uzasadniona”. Pomnik jest więc rzeczywiście zagrożony.