Andrzej Duda hipokrytą? Najpierw promuje wzajemny szacunek, żeby zaraz zaatakować Trzaskowskiego

Duda Trzaskowski/kandydaci na prezydenta/sondaż
Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski. / foto: PAP
REKLAMA

Andrzej Duda w wywiadzie udzielonemu tygodnikowi „Sieci”, prezydent mówił o potrzebie wzajemnego szacunku w polskiej polityce. Później przeszedł jednak do ataku na swojego przeciwnika Rafała Trzaskowskiego. Przypomniał o jego udziale w rządzie Donalda Tuska, który posunął się do wielkiego kłamstwa emerytalnego.

Andrzej Duda w rozmowie zaznaczył, że w polskiej polityce brakuje wzajemnego szacunku. Dodał jednak, że wspólnoty poglądów nigdy nie będzie, bo jest to niemożliwe.

„Bylibyśmy silniejsi gdybyśmy się nawzajem bardziej szanowali. To na pewno. Ale podziały zawsze będą, ludzie mają różne poglądy, różne preferencje, to jest demokracja. I może powinniśmy mówić nie o jakiejś ogólnej wspólnocie, ale o wspólnocie szacunku. Wspólnoty poglądów wszystkich obywateli nigdy bowiem nie będzie” – mówi prezydent.

REKLAMA

Później Duda odpowiedział na pytanie: czy podzieli los Bronisława Komorowskiego? Opozycja wieszczy takie właśnie rozstrzygnięcie wyborów. Przy odpowiedzi na to pytanie prezydent nie omieszkał zaatakować swojego najgroźniejszego kontrkandydata.

„Nie ma się co dziwić takim oczekiwaniom. To ma przesłonić fakt, że postawili na kogoś, kto ma bagaż udziału w fatalnych rządach PO-PSL. Kogoś, kto był ministrem w rządzie Donalda Tuska, kto wykonywa jego polecenia. Kto był uczestnikiem tego wielkiego kłamstwa związanego z wyborami 2011 r., gdy obiecywano Polakom utrzymanie wieku emerytalnego, po czym natychmiast po wyborach ten wiek podniesiono” – mówił prezydent.

Widać, że nie ma co liczyć na koniec sprokurowanej przez PiS i PO wojny polsko-polskiej. Politycy związani z rządem i groteskową opozycją bezustannie szukają na siebie haków. Ich deklaracje i przekonywanie o potrzebie szacunku wydają się być nieśmiesznym żartem.

REKLAMA