Po co lewackim działaczom i politykom we Włoszech nielegalni imigranci? Do niewolniczej pracy i oszustw

Elena Carnevali, poseł socjalistów do włoskiego parlamentu
Elena Carnevali, poseł socjalistów do włoskiego parlamentu "wypożyczała" sobie z lewackiej organizacji nielegalnych imigrantów do pracy przy swojej kampanii wyborczej. Zdjęcie:wikimedia

We Włoszech trwa wielkie śledztwo dotyczące oszustw dokonywanych przez lewacką organizację zajmująca się pomocą nielegalnym imigrantom. Jeden z wątków dotyczy socjalistycznej poseł, dla której imigranci za darmo mieli pracować w czasie kampanii wyborczej.

Śledztwo dotyczące działalności lewackiej organizacji Ruah, która na „przemysłową” skalę zajmuje się opieką nad imigrantami, rozpoczęło się w 2017 roku. Zarejestrowana jako spółdzielnia organizacja otrzymywała rocznie od włoskiego rządu nawet 10 milionów euro za „opiekę”. Śledztwo wykazało, że była to zorganizowana grupa przestępcza. Na jej czele stał szef Ruah, Bruno Goisis. Pieniądze włoskich podatników rozpływały się gdzieś po pomiędzy rożnymi firmami świadczącymi fikcyjne usługi na rzecz imigrantów, a część oczywiście lądowała w kieszeniach liderów przestępczej grupy. W sprawie aresztowano już 3 osoby, a 38 kolejnym postawiono zarzuty. Na razie pozostają one na wolności.

Jak donosi gazeta „Il Giornale” teraz w trakcie śledztwa na jaw wyszedł też wątek związany z kampanią wyborczą do włoskiego parlamentu w 2018 roku. Okazuje się, że Elena Carnevali, kandydatka socjalistów z Partii Demokratycznej w Bergamo „wypożyczała” sobie imigrantów do pracy przy swojej kampanii. Przybysze „użyczeni” przez Ruah drukowali jej ulotki, pakowali, je, rozwozili i rozklejali. Policja zarejestrowała jej rozmowy telefoniczne z szefem organizacji Ruah, jak omawia sprawę „wypożyczenia” imigrantów. Całą sprawę miał później prowadzić księgowy kandydatki socjalistów.

Z podsłuchów wynika, że lewaczka zamierzała nawet zapłacić jakieś nieduże pieniądze za pracę imigrantów – ale nie im tylko organizacji Ruah.

Carnevali początkowo chciała, by imigranci otrzymali jakieś pieniądze od niej, ale szef Ruah Bruno Goisis, wytłumaczył jej, że to „jego pracownicy”, więc on załatwia kwestię ewentualnego wynagrodzenia. Na koniec zapadły ustalenia, że ostatecznie kandydatka socjalistów nic nie zapłaci, imigranci będą pracować za darmo, ale po wyborach Carnevali będzie „winna jakąś przysługę”. Na razie nie wiadomo jeszcze, jak te czyny będą zakwalifikowane, ale skandal nabiera na sile. Carnevali została wybrana i wiadomo, że imigranci pracowali na jej rzecz za darmo.

Równolegle trwa też śledztwo w sprawie „użyczania” przez lewaków imigrantów do niewolniczej pracy w prowadzonych przez Chińczyków i zorganizowanych jak obozy szwalniach, które szyły maseczki. W związku z tą sprawą w Prato aresztowano już 13 osób.

Comments are closed.