„Ocean Viking” pozbierał już kolejnych migrantów z morza i szuka im portu do wyładunku

Ocean Viking. Fot.Twitter
Ocean Viking. Fot.Twitter

Przemytnicy migrantów z organizacji pozarządowych wznowili działalność po przerwie na pandemię koronawirusa. Ich statek „Ocen Viking” pozbierał już u wybrzeży Libii 118 osób i teraz „czeka na przyznanie mu portu do rozładunku”.

Jedno uważają, że jednostka wynajęta przez organizację humanitarną to „śródziemnomorska karetka pogotowia ratunkowego”, dla innych to po prostu statek przemytniczy. Jednostka krąży obecnie między Maltą a Włochami i z pewnością zmusi szantażem moralnym jakiś port do przyjęcia kolejnej partii migrantów.

Na razie złożono wnioski o przyjęcie do trzech portów, powołując się przy tym na międzynarodowe prawo morskie. Mówi ono, że każdy uratowany na morzu musi mieć możliwość jak najszybszego zejścia na ląd w bezpiecznym miejscu. Z tym, że owo „ratowanie” to „ustawka”. Dziwnym trafem, kiedy jednostka z powodu pandemii nie pływała, to i jakoś uchodźcy się nie topili…

Teraz „Viking” przyjął na pokład 118 osób, które na wieść o jego przybyciu wypłynęły z libijskich plaż na dwóch drewnianych łodziach i od razu trafiły „pod opiekę” załogi statku.

To pierwsza „akcja ratunkowa” po pandemii i „papierek lakmusowy” zachowania się państw UE, które ostatnio obiecywały wzmocnić ochronę swoich granic zewnętrznych. Rzecznik niemieckiej organizacji Sea Watch już twierdzi, że wyłowieni migranci „zaczynają przeżywać stres”.

Źródło: LeFigaro/ AFP