Czeski prezydent Milos Zeman. Foto: PAP/CTK/Michal Kamaryt
Milos Zeman. Foto: PAP/CTK/Michal Kamaryt

Prezydent Czech Milosz Zeman podczas wtorkowej wizyty w rezydencji ambasadora USA w Pradze wypowiedział słowa, które zatrzęsły lewackim światem. Polityk ośmielił się bowiem stwierdzić fakt, że hasło „Black Lives Matter” jest rasistowskie. Potępił także gesty solidarności z anarchistami z BLM ze strony przywódców.

Słowa czeskiego prezydenta padły podczas jego wizyty w rezydencji ambasadora USA Stephena Kinga z okazji 244. rocznicy niepodległości USA, które przypada 4 lipca. Zeman skrytykował też polityków, którzy szerzą rzekomo antyrasistowską propagandę i solidaryzują się z anarchistami wzniecającymi zamieszki po śmierci George’a Floyda.

Zeman podkreślił, że „nie potrzebuje nowych wielkich braci, którzy będą mu mówić, jakie wartości ma wyznawać”. – Potrzebujemy wolności myśli, zdrowego rozsądku – podkreślił.

Warto przypomnieć, że 11 dni temu Parlament Europejski stanowczo poparł ruch BLM. Co więcej, wezwał kraje UE do przyjęcia celów „antyrasistowskiego” ruchu, który przy okazji walczy także w imieniu tęczowych środowisk i aborcjonistów.

Michalkiewicz. The Movie

Czeski przywódca skrytykował także zamieszki w USA, dewastacje pomników, kradzieże, rozboje i podpalanie samochodów. Zdaniem polityka, czeskie społeczeństwo także stoi w obliczu ataków na niezależność obywateli. 7 czerwca w Pradze odbył się bowiem protest spod znaku #BlackLivesMatter, co prawda na razie w miarę pokojowy. Wzięło w nim udział kilkaset osób. Doszło jednak do dewastacji pomnika Winstona Churchilla. Manifestanci wymalowali na cokole napisy mówiące o tym, że brytyjski premier z czasów II wojny światowej był rasistą.

Czechy na razie jednak przechodzą „antyrasistowskie” szaleństwo spokojniej niż niektóre kraje Europy. Zamieszki, plądrowanie sklepów i walki z policją stały się bowiem udziałem m.in. Szwedów, Belgów, Francuzów czy Brytyjczyków.

Uważam, że hasło Black Lives Matter jest hasłem rasistowskim, ponieważ każde życie ma znaczenie – oświadczył Zeman. Zanim jednak padły te słowa, ostrzegł lewicowych wrażliwców, że „będzie trochę niegrzeczny i nie tak łagodny jak zwykle”.

Źródła: macaubusiness.com/PCh24.pl