zdj. ilustracyjne. Foto: PAP
zdj. ilustracyjne. Foto: PAP
REKLAMA

Wielki sukces polskiej policji. Zatrzymali dziadka, który traktorem przewoził dwoje wnucząt.

Mężczyzna jechał z zawrotną prędkością – na oko jakieś 20 km/h. Jednak nie prędkość jaką osiągnął ten szaleniec była w tej sytuacji najgorsza. Policjanci zauważyli, że na przyczepce za traktorem siedzi dwoje dzieci i kobieta.

Okazało się, że są to wnuki mężczyzny i jego żona. Rolnik najprawdopodobniej chciał pokazać wnuczkom uroki życia na wsi. Zwyrodnialec.

REKLAMA

Dlaczego policja nie otworzyła od razu ognia? Zamiast tego funkcjonariusze zatrzymali mu dowód rejestracyjny i prawo jazdy, a do sądu skierują wniosek o ukaranie w związku z wykroczeniem drogowym.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

Zakażmy dzieciom wsi!

Dzielnym policjantom oczywiście należy się ogromny szacunek. Warto jednak przy tej okazji zastanowić się, kiedy państwo polskie ureguluje inne kontrowersyjne elementy życia wiejskiego.

Weźmy na przykład sprzedaż owoców i warzyw przez dzieci w bramach gospodarstw. Tak często się to widzi przejeżdżając przez wieś. Kiedy będzie można odbierać takie dzieci rodzicom, a ich samych wtrącać do więzień?

No, albo na przykład karmienie zwierząt na gospodarstwie. Przecież to niebezpieczne zajęcie!

Szczególnie w okresie wakacyjnym w każdym gospodarstwie powinien zostać założony monitoring. Oddelegowany do tego zadania funkcjonariusz obserwowałby, czy aby dzieci nie chadzają do chlewa, by dokarmiać świnie.

W ogóle na wsi na dzieci czyha dużo niebezpieczeństw. Można nastąpić na widły lub grabie. W sadzie można dostać gałęzią lub spadającym jabłkiem, a na łąkach roi się od kleszczy.

Jeśli dziadkowie chcą zabierać dzieci na wakacje do siebie to okay, ale niech nie pozwalają im wychodzić z domów. Mamy przecież XXI wiek i jakieś standardy trzeba zachować.

Zamiast zabawy na podwórku niech poczytają książkę Ani Rubik o edukacji seksualnej albo coś.

REKLAMA