Hongkong ze świetnymi danymi po epidemii koronawirusa bez lockdownu. „Sklepy i restauracje pozostały otwarte”

Restauracja w Hongkongu. / foto: Wikimedia

Trochę ponad 1200 zachorowań i zaledwie 7 zgonów z powodu koronawirusa – to imponujący bilans epidemii w Hongkongu. Udało się to mimo gęstego zaludnienia i braku lockdownu.

Hongkong do tej pory pozostawał jednym z najwyżej sklasyfikowanych państw w rankingach wolności gospodarczej i osobistej. Obecnie sytuacja ta może ulec zmianie w związku z tym, iż Chiny pogwałciły umowę z Wielką Brytanią i narzuciły miastu „przepisy o bezpieczeństwie państwowym”.

Jednak przez pandemię Hongkongowi udało się przejść niemal bez strat. Liczba zakażeń i zgonów jest doprawdy imponująca, a wszystko to bez żadnego lockodwnu. Wszystkie sklepy i restauracje pozostały tam otwarte.

Hongkong zadziałał szybko, a to jeden z elementów, który pomagał w czasie tej epidemii. 22 stycznia po wykryciu pierwszego przypadku zakażenia zamknięto placówki rządowe, szkoły, sale gimnastyczne i siłownie oraz bary.

Wszystkie inne placówki pozostały jednak otwarte. Można było normalnie zjeść obiad w restauracji, czy wybrać się do sklepu na zakupy. Nie zastosowano, jak w Polsce, całkowitego lockdownu gospodarki, ale wyłączono newralgiczne punkty, gdzie wirus mógł rozprzestrzeniać się najszybciej.

Dodatkowo zastosowano, lecz nie przymusowo, środki ostrożności takie jak maseczki, rękawiczki czy aplikacje śledzące kontakty, które niestety w dobie post pandemicznej mogą być coraz częstszym narzędziem w rękach polityków. Ponadto dość szybko zdecydowano się na zamknięcie granic.

Co ciekawe położony nie tak daleko Singapur, który również uchodzi za jedno z najbardziej wolnościowych państw na świecie, zdecydował się na wprowadzenie silnych obostrzeń. To zaowocowało ponad 44 tysiącami zakażeń i 26 zgonami z powodu koronawirusa. W obu tych przypadkach trzeba podkreślić jedną z najlepszych służb zdrowia na świecie.