Norwegia mekką „uchodźców LGBT”. Dostaną priorytetowy azyl

Norwegia/LGBT/foto: pixabay
Norwegia mekką uchodźców LGBT/foto: pixabay

Norwegia przyjęła nowe rozporządzenia, w myśl których „uchodźcy LGBT” będą traktowani priorytetowo. Grupa ta, obok matek z dziećmi zagrożonych z powodu wojny w kraju pochodzenia, będzie przyjmowana w pierwszej kolejności.

Norwegia udziela azylu zadeklarowanym „uchodźcom LGBT” od 2012 roku. Teraz jednak nadaje im kolejne przywileje w kolejce po azyl wśród 3 tys. osób rocznie (to liczba wyznaczona dla tego kraju).

O nowych wytycznych poinformowano w poniedziałek. – Niestety, w wielu krajach nie jest tak, że możesz kochać kogo chcesz – mówił Grunde Kreken Almeland, ekspert ds. integracji przy norweskim ministerstwie edukacji. Nawiązywał on do 76 krajów, w których w prawie przewidziano sankcje za stosunki homoseksualne.

O status uchodźcy mogą ubiegać się osoby, które z powodu wojny, prześladowań lub skrajnego poczucia zagrożenia uciekły ze swojego kraju. Tęczowi aktywiści ubolewają, że w procesie rozpatrywania wniosków o azyl pomijany jest aspekt „orientacji seksualnej”. Teraz naprzeciw tym oczekiwaniom wyszła Norwegia.

Do tej pory kraj ten nadawał status priorytetowy przede wszystkim kobietom i dzieciom. Teraz jednak do tego grona dołączyli także uchodźcy identyfikujący się z którąś z literek LGBTQIA+. Uzasadniono to m.in. narażeniem na trudności w obozach dla uchodźców oraz podczas wędrówki.

Zmieniamy wytyczne dotyczące przyjmowania uchodźców, aby osoby queerowe miały pierwszeństwo – mówił Almeland cytowany przez portal „VG”.

Nowe zasady przyznawania azylu mają obowiązywać tylko w przypadku transferu uchodźców z jednego kraju azylowego do drugiego. Ponadto o udział w nowym programie mogą ubiegać się wyłącznie osoby zarejestrowane przez Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców (UHNCR).

Na początku roku na jaw wyszedł proceder korupcyjny, jakiego mieli dopuszczać się pracownicy UHNCR. Miejsce na liście osób do „przesiedlenia” można było kupić od urzędnika ONZ za 2,5 tys. dolarów. W zamian za pieniądze mieli załatwiać m.in. fałszywe zaświadczenia lekarskie. Dochodziło także do sprzedawania tożsamości.

Źródła: VG/noizz.pl/nczas.com

Comments are closed.