Włosi protestowali przeciw przepisom o „homotransfobii”

Najazd "trans" w 2000 r.na Koloseum Fot. Twitter Danielle Matioli

W 32 włoskich miastach odbyły się 11 lipca manifestacje przeciwko projektowi kontrowersyjnego prawa o tak zwanej homotransfobii. W Italii postanowiono dowartościować LGBT+ i rozciągnąć nad tą ideologią dodatkowy parasol ochronny.

Rząd proponuje kary dość drakońskie. Do sześciu lat więzienia za stosowanie lub „podżeganie do przemocy”, do półtora roku więzienia za „dyskryminację LGBT”. Do tego dodatkowe kary mobilizujące, jak… odebranie prawa jazdy i paszportu, zakaz wychodzenia z domu po pewnej godzinie czy nakaz odbycia prac społecznych na rzecz organizacji gejowskich.

Tak wygląda forsowany przez lewicowo-populistyczny rząd projekt prawa przeciwko homotransfobii. Następne wybory zapewne wygra Salvini, ale co eurolewica napsuje, to ich.

Manifestacje we włoskich miastach zorganizowały stowarzyszenia prorodzinne, a także niektóre wspólnoty protestanckie. Biskupi katoliccy wypowiedzieli się przeciwko temu prawu w czerwcu, ale obecnej akcji nie wsparły.

Demonstrowano pod hasłem „Pozostańmy wolni”. Nowe przepisy uderzają bowiem w różne aspekty wolności człowieka, a przede wszystkim w wolność słowa.

W rzeczywistości nie chodzi tu o obronę osób z zaburzeniem tożsamości płciowej, bo jak podkreślają włoscy biskupi środowiska te są dostatecznie chronione przez istniejące już prawodawstwo. Chodzi tu raczej o narzucenie pewnego światopoglądu innym. Jeśli prawo to wejdzie w życie, nie będzie się można sprzeciwiać tak zwanym małżeństwom jednopłciowym czy rodzeniu dla nich dzieci przez wynajęte kobiety.

Z kolei rodzice nie będą mogli chronić swych dzieci przed szkolnymi kursami ideologii gender, a kapłani wyjaśniać chrześcijańskiej wizji rodziny. Fotograf czy cukiernik nie będzie mógł odmówić swych usług parze jednopłciowej. Według niektórych analiz prawnych, nawet rektorowi seminarium trudno będzie wyrzucić kleryka ze skłonnościami homoseksualnymi.

Nowe prawo pozostawia sporą dowolność interpretacji. Nie definiuje, na czym polega przemoc czy podżeganie do przemocy, ale przewiduje… surowe kary. W dodatku rząd wykazuje przy forsowaniu tej ustawy niewytłumaczalny pośpiech, a parlament traktuje „walkę z homotransfobią” jako swój główny priorytet.

Źródło: Vatican News