
Jarosław Kaczyński coraz rzadziej zabiera głos w mediach. Robi to w sytuacjach wyjątkowych jak np. wybory prezydenckie. Jednak w najbliższym czasie nie będzie żadnych wyborów, a prezes PiS postanowił zabrać głos ws. ustaleń szczytu Unii Europejskiej. To może być sygnał, że walki frakcyjne w obozie Zjednoczonej Prawicy są bardzo ostre.
Jeszcze w poniedziałek 20 lipca minister Zbigniew Ziobro i europoseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski zwołali specjalną konferencje prasową, podczas której Ziobro stwierdził, że praworządność nie powinna być wpisana do rozporządzenia Rady i Parlamentu Europejskiego i wiązana z wypłacaniem pieniędzy w ramach nowego budżetu UE i specjalnych środków przeznaczonych na walkę z pandemią.
Ziobro przekonywał, że za stosowanym przez unijne ośrodki słowem „praworządność” kryje się „zupełnie inna rzeczywistość ustrojowa Unii Europejskiej i Polski”.
„Chcieliśmy dać mocny mandat polskiemu rządowi w zakresie prowadzonych obecnie negocjacji, wesprzeć premiera i naszych przedstawicieli w reprezentowaniu przyjętego w piątek stanowiska. Dlatego Solidarna Polska zaproponowała podjęcie uchwały przez polski parlament, która jednoznacznie stanęłaby na stanowisku obrony działań w obszarze prawa, obrony praworządności w dosłownym tego słowa znaczeniu, czyli – dopóki nie będzie zmian traktatowych, nie można zgadzać się na przyznawanie KE poza traktatowych, sprzecznych z polską konstytucją uprawnień władczych, które miałyby ogromną moc oddziaływania na rzeczywistość Polski i każdego innego państwa” – mówił Ziobro.
Ta propozycja ograniczałaby oczywiście możliwości negocjacyjne premiera Morawieckiego w Brukseli, a głosowanie nad nią w Sejmie, mogłoby być sprawdzianem na „policzenie szabel” zwolenników i przeciwników premiera.
Mateusz Morawiecki oczywiście zgodził się na powiązanie funduszy unijnych z praworządnością, ale przywiózł ładnie wyglądającą w mediach sumę ponad 700 miliardów złotych w ciągu 7 lat. Po odjęciu polskiej składki wyjdzie to jedynie około 50 miliardów rocznie, co przy rocznym budżecie państwa wynoszącym grubo ponad 400 miliardów zł, już tak rewelacyjnie nie wygląda.
Jarosław Kaczyński widząc, że w jego obozie walka frakcyjna przybiera na sile, udzielił specjalnego wywiadu PAP. Powiedział w nim. m.in.:
„Uzyskaliśmy najwięcej jak było można. Wiem, że zdarzają się krytycy przyjętych rozwiązań – nawet w naszym obozie. Chcę im powiedzieć, że bardzo się mylą” – stwierdził prezes PiS, co jest oczywista aluzją do działań Zbigniewa Ziobro.
„Jestem bardzo rad z rezultatów negocjacji. Uważam, że premier Mateusz Morawiecki odniósł kolejny, po zwycięstwie wyborczym Andrzeja Dudy, wielki sukces dla Polski” – powiedział Kaczyński.
Jarosław Kaczyński wyraźnie udzielił poparcia premierowi w sporze z obozem Ziobry. Czy szykuje Morawieckiego na swojego następcę? A może na kolejnego prezydenta Polski?
Morawiecki kłamie! Konfederaci o ustaleniach szczytu w Brukseli [VIDEO]