
Na karę 15 lat więzienia Sąd Apelacyjny w Gdańsku skazał w piątek 46-letniego Piotra B. za zabicie żony. Sprawca zadał kobiecie ponad 30 ciosów tłuczkiem do mięsa i nożami kuchennymi. Wyrok jest prawomocny.
Sąd Apelacyjny utrzymał tym samym w mocy wyrok sądu I instancji wydany w połowie stycznia tego roku. Sąd Okręgowy w Toruniu skazał wówczas mężczyznę na 15 lat więzienia z zastrzeżeniem, że warunkowe przedterminowe zwolnienie może nastąpić nie wcześniej niż po odbyciu 12 lat kary.
Do zabójstwa doszło 26 lipca 2018 r. ok. godz. 3 w jednym mieszkań w Grudziądzu (Kujawsko-pomorskie).
Od wyroku toruńskiego sądu odwołała się prokuratura oraz obrońca oskarżonego. Prokuratura wnioskowała o wymierzenie Piotrowi B. 25 lat więzienia z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie nie wcześniej niż po 15 latach. Prokuratura wniosła także, aby zasądzić od oskarżonego na rzecz czwórki osieroconych dzieci pokrzywdzonej (potomstwo kobiety z poprzedniego małżeństwa – PAP) po 10 tys. zł zadośćuczynienia. Obrońca zaś chciał, aby wymierzyć oskarżonemu karę łagodniejszą lub uchylić wyrok i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Sąd Apelacyjny podkreślił, że wymierzona Piotrowi B. kara 15 lat pozbawienia wolności jest „słuszna i sprawiedliwa”.
„Niewątpliwie nie sposób abstrahować od osoby oskarżonego, który złożył bardzo szczere wyjaśnienia i przyznał się do winy. Oskarżony wyraził skruchę, miał dobrą opinię w miejscu zamieszkania. Oczywiście, czyn oskarżonego ma duży ładunek społecznej szkodliwości i bezprawia. Niemniej jednak należy wskazać – co Sąd Okręgowy podnosił, aczkolwiek z pewnym zastrzeżeniem – że jest to czyn, który był w zasadzie jakimś incydentem w zachowaniu oskarżonego. To zawsze stawia pytanie o potrzebie orzeczenia kary eliminującej oskarżonego” – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Leszek Mering.
Podczas piątkowej rozprawy odwoławczej o incydentalnym charakterze czynu Piotra B. mówił też jego obrońca Maciej Przybył. „W każdym środowisku – sąsiedzkim, zawodowym i rodzinnym – postrzegany był jako osoba spokojna i grzeczna, a była teściowa określała go wręcz jako osobę flegmatyczną” – przekonywał.
Argumentował, że pokrzywdzona stosowała przemoc wobec Piotra B. Jak pisały lokalne media relacjonujące proces przed toruńskim sądem kobieta trenowała sztuki walki i często biła oskarżonego.
„Eskalacja tej agresji nastąpiła w miesiącu, w którym doszło do zabójstwa, kiedy to pokrzywdzona złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zgwałcenia przez Piotra B., co było prawdopodobnie jej urojeniem. Pokrzywdzona mogła w tej sytuacji wydawać się oskarżonemu osobą nieprzewidywalną i miał uzasadnione przekonanie, że może dojść z jej strony do kolejnego ataku. Tym bardziej, że pokrzywdzona wprost groziła oskarżonemu, że za ten urojony gwałt się na nim zemści” – mówił adwokat. Dodał, że ostatecznie Piotr B. sam zgłosił się na policję i opowiedział szczegółowo o przestępstwie.
Prokurator Kajetan Gościak przypomniał w piątek w sądzie, że Piotr B. zaatakował od tyłu swoją żonę, bez ostrzeżenia, zadając jej 15 uderzeń tłuczkiem od mięsa z metalowym okuciem oraz 16 ciosów dwoma nożami kuchennymi.
„Sprawca działał bez wyraźnego motywu. Zadał ofierze kilkadziesiąt ciosów niebezpiecznymi narzędziami, pastwiąc się nad nią, od pewnego momentu prawdopodobnie już nad zwłokami. Zbiegł z miejsca zdarzenia, pozbył się zaplamionej odzieży, po czym poszedł spać” – mówił prokurator.
W ostatnim słowie przed sądem Piotr B. wyraził skruchę.
„Chcę bardzo przeprosić rodzinę mojej żony i wszystkich za to, co się stało. Z całego serca żałuję tego. Wtedy bałem się, ale dziś oddałbym życie za moją żonę. Gdybym mógł cofnąć czas, to wołałbym, żebym ja tam umarł, a moja żona, żeby żyła” – oświadczył oskarżony.
Podczas procesu przed sądem I instancji zabójca wyznał, że „to, co się stało, to niewiara w Boga i w diabła”; opowiadał też, że wraz z małżonką często zażywali dopalacze.(PAP)